czwartek, 21 lutego 2013

21 . Leave me alone .


Z perspektywy Nadii :

 Czułam jak moje serce rozrywa od środka smutek i żal . Jak on mógł mnie teraz zostawić ? Niech ktoś pomoże mi to pojąć . Dlaczego ? - powtarzałam sobie krótkie , chodź ważne pytanie w głowie , kręcąc pierścionkiem zaręczynowym na palcu . Wstałam z krzesła , a wchodząc do sali , zauważyłam zatroskaną Em z Harrym leżących na łóżku .

   - Życzę Wam szczęścia . - odparłam , cicho chlipiąc i kierując się w kierunku wyjścia .

   - Nadia ! Stój ! Gdzie ty idziesz? - usłyszałam zatroskany głos Em zza pleców , jednocześnie czując ciepły dotyk na ramieniu .

   - Zostaw mnie . Proszę . - odparłam , przyglądając się w jej niebieskie oczy z przekazaniem ' muszę być sama ' .

   - Guru . Nie rób nic głupiego . - powiedziała , próbując mnie przytulić , lecz ja szybciej się poruszyłam i do uścisku nie doszło .

Gdyby mnie przytuliła nie wytrzymałabym napięcia i poryczałabym się tam na dobre . Usiadła i wszystko wykrzyczała na całą salę . Wszystko co w sobie tłumiłam . Dosłownie wszystko .
Poszłam w miejsce w którym nikt by mnie nie znalazł , ani się domyślił , że akurat tam właśnie siedzę , pomijając jedną osobę - Zayn'a . Chciałabym , aby chodź trochę zależało mu na mnie , teraz już na nas . Przeszłam  pół miasta , aby nareszcie zaznać spokoju . Wszystko mnie przerastało . Emocje , zamieszania , chaos jaki mnie ogarniał . Wszystko było wręcz nie do wytrzymania , a ja nadal się trzymałam , może już nie tak twardo , ale nadal nie odpadłam z tego gry zwanej życiem . Po drodze zaszłam jeszcze po paczkę papierosów sądząc , że pomogą mi się oderwać chodź trochę od smutnej rzeczywistości . Wiem , że to nie najlepsze dla dziecka ... Dziecka . Namiastki życia , które noszę w sobie . Jezu . Przeszłam swoimi niebieskimi conversami po największym błocie w ogóle nie zwracając uwagi . Szłam jedynie przed siebie , odgarniając z przed siebie pojedyńcze gałązki drzew . Nagle przede mną utkwił obraz rzeczki i drzewa z długą , mosiężną gałęzią nad owym strumykiem z idealną proporcją aby wspiąć się na nie . Nie zważywszy na słabą pogodę wdrapałam się na gałąź , oparłam się o jedną wychodzącą z niej i zamarłam z widoku przede mną . Zieleń . Wszędzie zieleń . Mogłam się tam wyciszyć z wszystkiego , wsłuchując się w najcichszy szmer wydany przez ptaki i inne zwierzęta. Tego potrzebowałam . Chociaż chwilowego zapomnienia o tym całym syfie otaczającym mnie , definitywnie o wszystkim . Po prostu zamknęłam oczy i odeszłam w zapomnienie ...

  Z perspektywy Emily :

   - Boże Em usiądź . Nic się jej nie stanie ! - słyszałam ciągłe powtarzanie Harr'ego siedzącego na łóżku . - Usiądź . Potrzebuje spokoju . Nie każdego dnia dowiadujesz się , że jesteś w ciąży . Usiądź . Em proszę . - zakończył powoli ściszając głos .

   - Nie usiądę Harry ! Czy ty na prawdę nie rozumiesz co ona teraz przeżywa ? Jeszcze Zayn . Rozjebię go jak spotkam . Boże , jaka ja byłam głupia swatając ich . Ja wiedziałam , że ona będzie cierpiała . - tłumaczyłam sama do siebie , nie wierząc w co mówię .

   - Twoje założenia są bezpodstawne ... - wtrącił krótko .

   - Możliwe , ale co byś zrobił , gdyby najważniejsza osoba w twoim życiu jaka Ci została cierpiała , a Ty byś nie mógł jej pomóc ? No powiedz mi .

   - Na pewno źle , ale .. - przerwał .

   - Ale co ?

   - Ona nie chce , abyś się martwiła . Jestem stuprocentowo pewny.

   - Nadia taka jest . Nie chciała by zamartwiać nikogo , tylko siebie obarczać całym bólem .

Zamarła  cisza , której każdy bał się przerwać . Wszystko wydawało się wtedy takie absurdalne . Tak cholernie nie potrzebne . Do sali nagle wpadł Zayn . Zaczął błądzić brązowymi spojówkami po wszystkim co się znajdowało na sali , a ja najprościej podeszłam do niego i go spoliczkowałam , patrząc głęboko w oczy i przeczuwając , że doskonale wie za co . Złapał się delikatnie za policzek , powoli go masując . W tle słychać było tylko cichy chichot  Hazzy , który najwyraźniej był rozbawiony całą sytuacją .

   - Zamknij się . Po prostu się zamknij . - odparłam groźnie .

   - Dobra już spokojnie .

   - Wiesz gdzie ona może być ? - zapytałam , nie tracąc miny zdenerwowania .

   - Myślałem , że jest z Wami .

   - A widzisz ją gdzieś tutaj ? - odpowiedziałam ironią .

   - Już wiem gdzie jest . Wiem . - wykrzyczał wybiegając z sali .

Spojrzałam pobłażliwie w kierunku Hazzy , który nadal się śmiał .

   - Lubię gdy jesteś taka . . . zdecydowana . - zaśmiał się , podchodząc i delikatnie muskając moje usta .

   - A ja sądziłam , że mnie zawsze lubisz . - odparłam z uśmiechem na twarzy , a nie spokojem w duszy .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pozostawię Wam do skomentowania .
Buźka .:*
wspominałam , że jestem stażystką w Log ? <3 jak nie to właśnie to robię :*