czwartek, 9 maja 2013

All my scars is open

WAŻNA NOTKA POD TEKSTEM


Tell them all I know now
Shout it from the roof top
Write it on the sky line
All we had is gone now
Tell them I was happy
And my heart is broken
All my scars are open
Tell them what I hoped would be
I M P O S S I B L E 


Nerwowo odgarniałam gałęzie suchej trzciny  z brzegu rzeki . Przerażenie nadal pulsowało mi przed oczami , lecz nie to jest teraz najważniejsze . Nie widzę żadnego śladu , nie widzę ani kawałka wystającego ponad wodę . 

  - Zayn ! Zayn ! Błagam Cię ! - zaczęłam krzyczeć , czując , jak moje gardło rozrywa się na malutkie kawałeczki .

Odpowiedziała mi cisza i delikatny szum spadającej wody ze pobliskiego strumyka. Bez zastanowienia zdjęłam buty i wleciałam do zimnej wody, delikatnie przykrytej warstwą cieniutkiego lodu. Chwila wpadania do wody powoli spowolniała, a ja czułam pieczenie na całym ciele. Nagle poczułam pod nogą czyjąś rękę- rękę Zayna. Pociągnęłam ją zamaszystym ruchem i wyciągnęłam, po raz kolejny przebijając następną dziurę w skorupie lodowej . 
Z trudem wyciągnęłam ciało mulata z wody. Cała drżałam. Sięgnęłam po telefon, który wyrzuciłam gdzieś wskakując do wody. Nie było zasięgu. Kurwa !

  - Zayn!? Słyszysz mnie? Kochanie! Słyszysz mnie? - pytałam w kółko, klepiąc po policzku.

  Po raz kolejny cisza.

- Zayn. NIe odchodź ja Cię kurwa teraz potrzebuje. NIe tylko ja. No... oddychaj - dukałam, robiąc masaż serca

 Cisza .

Nie wiedziałam co mam zrobić. Przeszedł po mnie zimny wiatr, a ja usiadłam z boku i się poddałam . Byłam bezradna. Nie ... nie mogę się poddać . Tu chodzi o ojca mojego dziecka. Nie!

Wstałam, po czym po raz kolejny zrobiłam mu masaż serca, zakręciło mi się w głowie i upadłam ...


-Emily-

Siedziałam jak głupia rozmyślając, gdzie podziewa się Nadia. Wtulona w objęcia Hazzy , obserwowałam zegarek przysłuchiwając się każdemy tyknięciu. Każdej sekundzie, każdej minucie. Dopiero po czasie dostałam sms z prośbą o kontakt od Nadii . Natychmiast obudziłam Harrego , po czym pokazałam mu powiadomienie. Dzięki Bogu w naszych telefonach jest opcja wyszukiwania jej lokalizacji.

    - Harry ! Nadia jest w lasku opodal mojego domu. Wstawaj, jedziemy do niej !


Wybiegłam na drogę , narażając się na potrącenie.  Zmarznięta , w samej szpitalnej szacie , brak kurtki . Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i  pojechaliśmy  do lasku . Cały czas w głowie miałam myśl , aby jak najszybciej dostać się do Nadii . Szukałam najszybszego sposobu aby dojść do niej . Wiem , że potrzebuje pomocy .  Czuje to . Auto się zatrzymało , a ja ciągnąc Harrego za rękę , wręczyłam zwiniętą 10 dolarówkę w rulonik dla taksówkarza . Biegłam ile miałam sił w nogach , przeskakując kłody i górki śniegu . Przeskakując nad kłodami porwałam niebieską szpitalną tunikę , która po całej trasie wyglądała jak ścierka przyczepiona na dwóch ramionach . Dobiegając do brzegu , miałam nadzieję , że znajdę tam Nadię . Musiała tam być ! Stanęłam przy brzegu , nerwowo zerkając w każdy kąt , w każdy krzak , gdy ciepła ręka Hazzy powędrowała na moje biodro . Chciał mnie pocieszyć . Pocałował mnie w czoło po czym szepnął : „ Nie damy rady” . Nie potrafiłam sobie tego przyswoić .  Nie wiedziałam jak mam się zachować , a gorące wręcz pieczące łzy, spływały mi mimo tego po policzkach .

   - Nie mów tak . Oni na pewno gdzieś tu są . – zaczęłam mówić i sztucznie na siłę się uśmiechać , aby tylko nie zabrzmiało to jak ostatnie wydukane przeze mnie słowa .

   - Emily …

    - Żadna Emily ! Jezu . Co ja mam zrobić . – wykrzyczałam w kierunku rzeki , zakrywając twarz rękoma .

     - Nie martw się . Na pewno się znajdą . – powiedział czule .

     - Zawsze tak mówię . „ Nie martw się . Na pewno się znajdą ” , a wiesz ile w tym jest prawdy ? Nie ma żadnej .  – powiedziałam , po czym zaczęłam przeklinać sama do siebie .
  
      - Emily …  - powiedział nie pewnie

    - Nie ma żadnej Emily . – odparłam sucho

   - Ale Emily … - powtórzył

   - Co kurwa !? – wykrzyczałam , dławiąc się łzami .
- Czy po drugiej stronie rzeki to nie oni ? – zapytał , wskazując  palcem na nie wysokie krzaki  .

Moje serce zwariowało , a ja bez zastanowienia weszłam do wody i płynęłam . Mimo zimy i lodu znajdującego się na wodzie nie było mi zimno , wręcz przeciwnie . Czując już grunt pod nogami wybiegłam ile sił w nogach , aby sprawdzić czy Harry się nie pomylił . Harry przeszedł przed kładkę znajdującą się jakieś 5 metrów dalej , lecz ja nie pomyślałam i w przypływie chwili wskoczyłam do wody .  Zauważyłam rękę z telefonem . Tak ! To Nadia !  Podbiegłam po czym przyklękłam i zaczęłam krzyczeć do niej , lecz to nic nie dało  . Im częściej wypowiadałam jej imię , tym ciężej było mi wypowiedzieć je kolejny raz .  A wyglądali jak by spali . Zayn mokry leżał na plecach , a Nadia miała położoną głowę na jego klatce i rękę wyciągniętą z telefonem do przodu .

   - Nadia ! No obudź się kochaniutka ! No proszę . – wzięłam ją na swoje ramię i delikatnie potrząsałam .

   - Sprawdź czy ona …  - powiedział niepewnie Harry .

    - To niemożliwe ! – wykrzyczałam , lecz w pewnym momencie zwątpiłam . Sprawdziłam czy oddycha , lecz jej zimne do bólu ciało wykonywało jeden oddech na około jedną minutę . Przestraszona wyrwałam jej telefon z kościstej ręki  i zauważyłam , że wybrała już numer na pogotowie . Nie zdążyła po prostu nacisnąć zielonej słuchawki . Cała się trzęsłam , a to co się przede mną działo wyglądało jak z najgorszego koszmaru .

  - Masz ! Wzywaj karetkę !  - rzuciłam telefonem w stronę Harrego .

Nie byłam w stanie z kimś rozmawiać . Szczęka mi latała , a taka adrenalina odpowiednio wpływała na mój sposób mówienia . Harry reanimował w tym czasie Zayna , lecz nic nie dało .

   - Już będzie dobrze . Musi być dobrze .  – zaczęłam nerwowo zagarniać grzywkę Nadii za ucho i mówić do niej .

   - Jadą ?

- Będą tutaj dopiero za 20 minut . Ciężko im się dostać z całym sprzętem medycznym do tego miejsca .

 - W dupie ich mam . – powiedziałam , po czym podniosłam Nadię i ruszyłam w stronę kładki .

 - Co ty robisz ? Nie dasz rady ! – krzyknął Harry zza moich pleców .

 - Robię coś , aby uratować moich przyjaciół , pierdolony egoisto ! – wykrzyczałam , po czym poszłam dalej .

 Zerkając  kontrolnie zza plecy, zauważyłam , że Harry wziął Zayna na barki i go niesie . Czyli wziął to sobie do serca . Lecz teraz mam wyrzuty sumienia . Wygarnęłam mu – niby dobrze , lecz nie wiem czy do końca sobie zasłużył . Starał się jak ja . Reanimował Zayna . Wezwał pogotowie . Więc co zrobił źle ?  Jak przez to wszystko , jeszcze sobie życie spierdolę , to będzie bardzo wesoło .
Tym razem już nie dawałam rady przeskakiwać przez górki i kłody . Siły coraz mniej , a Nadia coraz bardziej zauważalna na moich plecach . Momentami upadałam , lecz wtedy Harry podszedł do mnie i wziął Nadię razem z Zaynem . Lecz ja się nie poddawałam , musiałam walczyć . Z ostatkami sił weszłam na ostatnią górkę przy której było wejście do parku . W głowie kręciło mi się  masakrycznie , lecz to nie to teraz było najważniejsze . Musiałam robić tylko tyle , aby zaraz i mnie Harry nie musiał prowadzić . To nie tak miało być . Miało być cudownie . Miało być spokojnie . Nie mam co na to liczyć . Nie teraz . Złapałam się za ostatnią gałąź , próbując się po niej wspiąć i gdy ujrzałam już domki mieszkalne w okolicy , usłyszałam pęknięcie , a ja stoczyłam się w dół . Czułam tylko ogromny ból w prawej ręce , a zamazany obraz wcale nie pomagał .

  - Em ! Emily ! Em ! – usłyszałam stłumiony krzyk Hazzy .

Ciepły dotyk . Jego głos . Otworzyłam oczy i ujrzałam Hazzę . Nadal leżałam na dole .

  - Już wstaje . Dam radę . – odparłam zawzięcie .
   - Pomogę Ci . – powiedział czule .
  - Nie trzeba …  - wydukałam po czum wspięłam się jak najszybciej na górę i położyłam na miękkim śniegu .  


--------------------------------------------------------------------------------------------------

A więc siemka , po bardzo długiej przerwie . Jak wiecie rok szkolny coraz krótszy , a ja mam coraz mniej czasu na bloga :/ Miałam myśl żeby go zawiesić  ,ale pozostałam jednak przy tym c; Proszę o  uczestniczeniu w ankiecie po prawej stronie :> 


czwartek, 14 marca 2013

Broken my heart .

Siedziałam zaniepokojona , mimo , że w objęciach Harrego .  Nie wiedziałam co się dzieje z Nadią , Zaynem . Nie wiem też co ma Niall w głowie . Wszystko się plącze , jak byliśmy na prostej prowadzącej nas do happy end'u. Z resztą . Czego ja się spodziewałam ? Prościzny ? Łatwego szczęścia ? Może jeszcze do tego długotrawałego ? Nie . Na wszystko muszę zapracować , co uczy mnie pewnej sumienności , ale dlaczego . Dlaczego ja się pytam , dotyczy to też moich znajomych , przyjaciół , bliskich ?

- Nadia -

  Nadal nie mogłam uwierzyć , że mnie zostawił . Nadal ta wiadomość do mnie nie dobiegała , a gdy próbowała się zbliżyć , moja odporność odpychała go w najdalsze zakątki mojej głowy . Wszystko stawało się ciche , a ja leżałam na nie powiem , nie wygodnej kłodzie , chodź nie przeszkadzało mi to w żadnym calu . Po prostu leżałam . Myślałam co dalej . Myślałam co mam zrobić . Jak mam postąpić . Tylko najgorsze jest to , że im bardziej w to brnęłam , tym częściej mówiłam ' kurwa ' . Moje przemyślenia przerwał dźwięk łamiących się gałęzi pod butami . Delikatnie schowałam się za gałęzią i dokładnie przyglądałam się 'gościowi' . Miał skurzaną czarną kurtkę , delikatnie fioletową koszulkę z w miarę dużym dekoldem . Stał do mnie bokiem , a ja o dziwo , przez mój zamazany obraz przez łzy , nie potrafiłam go rozpoznać . Dopiero gdy stanął odwrócony w moją stronę , zauważyłam , że to Zayn . Przyszedł . Szuka mnie . Ale skąd wiedział , gdzie jestem ? Tak naprawdę po co mnie szuka ? Zaczęłam coraz głośniej szlochać , nie potrafiąc tego ogarnąć , chodź tak bardzo chciałam aby mnie nie znalazł . Aby przeszedł , szukać gdzie indziej , a mnie zostawić . Po prostu samą .

   - Nadia ! Gdzie jesteś ? Nadia ! - usłyszałam stłumiony głos Zayna , który wydawał mi się coraz bliższy .
   Odpowiedziała mu cisza .

   - Nadia . Proszę . Odezwij się ! - wyrzyczał kuląc się delikatnie przy tym . - Proszę . - powiedział po cichu .

   - Czego chcesz ? Za mało emocji jak na jeden dzień ? - zapytałam , wychylając się delikatnie zza kłody , chwiejąc się delikatnie .

   - Co ty tu robisz . Jest zimno . Jesteś w samej koszulce . Powinnaś o siebię teraz bardziej dbać kochanie . - powiedział czule .

   - Nie mów do mnie kochanie . Nie po tym wszystkim . Po co dbać ? I tak nie chcesz tego dziecka . Może od razu je zabijemy , co ? - zapytałam ironicznie .

   - Nie mów tak . Nigdy . Chcę Ciebie i tak samo pragnę tego dziecka . Utrzymam was oboje , ale nie dam rady normalnie funkcjonować bez Was.

   - Kłamiesz .

   - Nie kłamię . Przysięgam . Jeśli kłamię jutro utopię się w tej rzece , która płynie pod tobą . Zrobię wszystko aby Cię odzyskać . Tylko proszę , weź ode mnie kurtkę .

Nadal siedziałam na gałęzi , nie spoglądając nawet przez sekundę na niego . Patrzylam tylko , jak zimny wiatr , kołysze trzciną na brzeg rzeki .

Wspiął się na gałąź , usiadł obok mnie i przykrył mnie kurtką . Chciał mnie chyba pocałować , lecz bujnęło go i wpadł do zimnej wody .

   - Zaayn ! - krzyczałam ile miałam powietrza w płucach . - Zaaaayn ! Błagam Cię ! Potrzebuję Cię !

Zbiegłam w przerażająco szybkim tempie z gałęzi i zaczełam się rozglądać .

  - Zayn ! Boże ! Zaaayn ! Proszę ! - krzyszałam , czując jak części krtani powoli mi się rozrywa . - Błagam ! Muszę Cię mieć !


czwartek, 21 lutego 2013

21 . Leave me alone .


Z perspektywy Nadii :

 Czułam jak moje serce rozrywa od środka smutek i żal . Jak on mógł mnie teraz zostawić ? Niech ktoś pomoże mi to pojąć . Dlaczego ? - powtarzałam sobie krótkie , chodź ważne pytanie w głowie , kręcąc pierścionkiem zaręczynowym na palcu . Wstałam z krzesła , a wchodząc do sali , zauważyłam zatroskaną Em z Harrym leżących na łóżku .

   - Życzę Wam szczęścia . - odparłam , cicho chlipiąc i kierując się w kierunku wyjścia .

   - Nadia ! Stój ! Gdzie ty idziesz? - usłyszałam zatroskany głos Em zza pleców , jednocześnie czując ciepły dotyk na ramieniu .

   - Zostaw mnie . Proszę . - odparłam , przyglądając się w jej niebieskie oczy z przekazaniem ' muszę być sama ' .

   - Guru . Nie rób nic głupiego . - powiedziała , próbując mnie przytulić , lecz ja szybciej się poruszyłam i do uścisku nie doszło .

Gdyby mnie przytuliła nie wytrzymałabym napięcia i poryczałabym się tam na dobre . Usiadła i wszystko wykrzyczała na całą salę . Wszystko co w sobie tłumiłam . Dosłownie wszystko .
Poszłam w miejsce w którym nikt by mnie nie znalazł , ani się domyślił , że akurat tam właśnie siedzę , pomijając jedną osobę - Zayn'a . Chciałabym , aby chodź trochę zależało mu na mnie , teraz już na nas . Przeszłam  pół miasta , aby nareszcie zaznać spokoju . Wszystko mnie przerastało . Emocje , zamieszania , chaos jaki mnie ogarniał . Wszystko było wręcz nie do wytrzymania , a ja nadal się trzymałam , może już nie tak twardo , ale nadal nie odpadłam z tego gry zwanej życiem . Po drodze zaszłam jeszcze po paczkę papierosów sądząc , że pomogą mi się oderwać chodź trochę od smutnej rzeczywistości . Wiem , że to nie najlepsze dla dziecka ... Dziecka . Namiastki życia , które noszę w sobie . Jezu . Przeszłam swoimi niebieskimi conversami po największym błocie w ogóle nie zwracając uwagi . Szłam jedynie przed siebie , odgarniając z przed siebie pojedyńcze gałązki drzew . Nagle przede mną utkwił obraz rzeczki i drzewa z długą , mosiężną gałęzią nad owym strumykiem z idealną proporcją aby wspiąć się na nie . Nie zważywszy na słabą pogodę wdrapałam się na gałąź , oparłam się o jedną wychodzącą z niej i zamarłam z widoku przede mną . Zieleń . Wszędzie zieleń . Mogłam się tam wyciszyć z wszystkiego , wsłuchując się w najcichszy szmer wydany przez ptaki i inne zwierzęta. Tego potrzebowałam . Chociaż chwilowego zapomnienia o tym całym syfie otaczającym mnie , definitywnie o wszystkim . Po prostu zamknęłam oczy i odeszłam w zapomnienie ...

  Z perspektywy Emily :

   - Boże Em usiądź . Nic się jej nie stanie ! - słyszałam ciągłe powtarzanie Harr'ego siedzącego na łóżku . - Usiądź . Potrzebuje spokoju . Nie każdego dnia dowiadujesz się , że jesteś w ciąży . Usiądź . Em proszę . - zakończył powoli ściszając głos .

   - Nie usiądę Harry ! Czy ty na prawdę nie rozumiesz co ona teraz przeżywa ? Jeszcze Zayn . Rozjebię go jak spotkam . Boże , jaka ja byłam głupia swatając ich . Ja wiedziałam , że ona będzie cierpiała . - tłumaczyłam sama do siebie , nie wierząc w co mówię .

   - Twoje założenia są bezpodstawne ... - wtrącił krótko .

   - Możliwe , ale co byś zrobił , gdyby najważniejsza osoba w twoim życiu jaka Ci została cierpiała , a Ty byś nie mógł jej pomóc ? No powiedz mi .

   - Na pewno źle , ale .. - przerwał .

   - Ale co ?

   - Ona nie chce , abyś się martwiła . Jestem stuprocentowo pewny.

   - Nadia taka jest . Nie chciała by zamartwiać nikogo , tylko siebie obarczać całym bólem .

Zamarła  cisza , której każdy bał się przerwać . Wszystko wydawało się wtedy takie absurdalne . Tak cholernie nie potrzebne . Do sali nagle wpadł Zayn . Zaczął błądzić brązowymi spojówkami po wszystkim co się znajdowało na sali , a ja najprościej podeszłam do niego i go spoliczkowałam , patrząc głęboko w oczy i przeczuwając , że doskonale wie za co . Złapał się delikatnie za policzek , powoli go masując . W tle słychać było tylko cichy chichot  Hazzy , który najwyraźniej był rozbawiony całą sytuacją .

   - Zamknij się . Po prostu się zamknij . - odparłam groźnie .

   - Dobra już spokojnie .

   - Wiesz gdzie ona może być ? - zapytałam , nie tracąc miny zdenerwowania .

   - Myślałem , że jest z Wami .

   - A widzisz ją gdzieś tutaj ? - odpowiedziałam ironią .

   - Już wiem gdzie jest . Wiem . - wykrzyczał wybiegając z sali .

Spojrzałam pobłażliwie w kierunku Hazzy , który nadal się śmiał .

   - Lubię gdy jesteś taka . . . zdecydowana . - zaśmiał się , podchodząc i delikatnie muskając moje usta .

   - A ja sądziłam , że mnie zawsze lubisz . - odparłam z uśmiechem na twarzy , a nie spokojem w duszy .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pozostawię Wam do skomentowania .
Buźka .:*
wspominałam , że jestem stażystką w Log ? <3 jak nie to właśnie to robię :*

środa, 30 stycznia 2013

Can me help

  Magiczny dzień . Najpierw Hazza , później Zayn . Nie wiedziałam dokładnie czy byłam na jawie . To wszystko wydawało się zbyt piękne , zbyt nie realne . Nagle największe  gwiazdy , oświadczają się takim zwykłym dziewczynom jak my ?
Siedziałam w objęciach Hazzy, a obok mnie leżała Nadia z Zaynem i oglądaliśmy coś w telewizji . Nie skupiałam się za bardzo na tym . W mojej głowie , były jedynie przemyślenia , co będzie dalej .Te myśli tak opanowały moją głowę , że wręcz zapomniałam na moment o całej sytuacji z Niallem . Po chwili zrozumiałam , że jednak nie jestem taka szczęśliwa na jaką się wydaje . Dalej przed sobą miałam ten dom , który uratował mnie przed śmiercią . Wszystko wracało jak kalejdoskop wspomnień , którego nie da się zatrzymać . Wszystko zapamiętałam , każdy szczegół , jak nie ja . Zazwyczaj pamięć mam krótką i bez szczegółową .
   Obserwowałam grupkę ptaków , latających koło mojego szpitalnego okna . Widziałam każdy ich wzlot i upadek z braku sił . Poczułam , że ja jestem jak tak ptak . Są momenty wzlotów- spotkanie Hazzy  , ale też upadków - choroba . Nie wiem , co bym zrobiła , gdybym ich straciła . Gdybym odeszła . Na pewno nie zostawiłabym go  .Na pewno . Byłabym chodź najmniejszą cząstką przy nim , która była by jego aurą i wszystkim co pomogłoby mu w życiu . Dopiero zrozumiałam , że jakaś część mnie nadal znajduje się w domu , w prawdziwym domu . Miałam pilną potrzebę , aby odwiedzić Mullingar . Wpiłam się ciałem bardziej w tors Hazzy , robiąc przy tym jak zwykle najwięcej zamieszania . Guru odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła ochoczo . Widziałam , że jest szczęśliwa u boku Zayna . Ten związek był taki . . . magiczny , chodź oparty był na nieszczęściu innego związku z Elizabeth . Co zrobić , to miłość wybiera tego , który jest najbardziej  odpowiadający  .
Usiadłam niezauważalnie chcąc wstać , lecz Harry złapał mnie za rękę , mówiąc swoim wyrazem twarzy " coś się stało ? " . Przymknęłam oczy i dałam znak , że jest okej . Gdy podeszłam do drzwi poczułam się gorzej i oparłam o ścianę . Zakręciło mi się w głowie , a gdy zamknęłam oczy zobaczyłam Nialla , który podaje mi swoją dłoń .
  - Harry , Zayn . Coś się stało dla Em . - powiedziała Guru , sciszonym , zatroskanym głosem .
  - Em ? Wszystko okej ? Em ? - krzyknął Harry , potrząsając mną delikatnie .
Nie potrafiłam otworzyć oczu , nie wiedziałam dlaczego . Widziałam przed sobą to , co wcześniej , gdy byłam " pomiędzy " .
  Dom . I dwójkę małych dzieci . Było słonecznie i siedziały na czerwono-białym kocu , bawiąc się jakimiś zabawkami . Mały chłopczyk - blondyn i dziewczynka . Byli jak dwie krople wody . Bez żadnej skazy czy zadrapania na ręku . Śmiali się . Nagle , gdy podjechało grafitowe auto , wszystko pociemniało , a ja otworzyłam oczy i kawałek od mojej twarzy był Harry . Wstałam jak by nigdy nic , uśmiechnęłam się i wyszłam . Wiedziałam , że się przejmują , ale musiałam na moment iść sama . Przemyśleć wszystko i dowiedzieć się , co jest kontynuacją , mojej " wizji " .
Gdy doszłam do wejścia , zauważyłam Nialla , który właśnie stał przy recepcji i próbował się dowiedzieć , gdzie się znajduję . Położyłam dłoń na jego barku , a on przestraszony odwrócił się i przytulił mnie . Postanowiłam dowiedzieć się jak najwięcej i zapytałam czy przejdzie się ze mną . Nie odmówił . Szliśmy jak para . Położył swoją dłoń na moim biodrze , a ja oparłam głową o jego bark . Najgorsze co mogło się wtedy stać , to to , aby Hazza nas zobaczył .
 
- Dowiedziałeś się czegoś ? Na temat mnie ? Tej całej pieprzonej adopcji ? - zapytałam , czując jak łamie się mi głos .
 
  - Chyba tak . - odparł , patrząc pusto w dal korytarza . - Zadzwoniłem do matki , zapytać czy to prawda . Ta , natychmiastowo się rozpłakała i nie chciałem toczyć tematu .

  - Będę mogła się z nią spotkać ? - zapytałam , zatrzymując się .

  - Oczywiście , jeśli tego chcesz . Jeśli wypuszczą Cię jutro to o 19 jest ostatni lot do Dublinu . - wyjaśnił .

  - Zamów lot . Dam radę .

  Tymi słowami zakończyłam naszą rozmowę i dążyliśmy w kierunku sali . Zauważyłam , że Guru jest jakaś przygnębiona . Coś jest nie tak , nie tak , jak powinno być . Podeszłam do niej i poprosiłam ją na słówko . Ona od razu wstała .

  - Coś się stało ? - zapytałam troskliwym głosem .

  - Stało się . Właśnie kurwa się stało . Jezu . - powiedziała , kierując głowę w dół , łapiąc się za włosy i trzęsąc kolanami .

  - Co się stało ? Nadia , co się stało ?

  - Nie wiem , jak to się stało . Uważaliśmy przecież . - odparła .

  - Nadia , co się do cholery stało ?

 Wtem ta spojrzała na mnie i błagalnym wzrokiem , powiedziała " coś poszło źle " . Jej piękne brązowe oczy napełniły się łzami , tworząc szklaną powłokę .

  - Jestem w ciąży . - powiedziała , łamiąc się zaczynając głośno chlipać .

  - Jak to ? - a czułam , jak mój organizm słabnie i się łamie .

  - Nie wiem . Kurwa , nie wiem . - zaczęła chodzić nerwowo i odgarniać włosy .

  - Zayn wie ?

  - Jeszcze nie .

  - Kiedy się tego dowiedziałaś ? - zapytałam , wstając i przytulając ją .

  - Przed chwilą . Źle się poczułam i miałam taki " guzik " w głowie , że coś jest nie tak . Poszłam do szpitalnej apteki , kupiłam test ciążowy i tak wyszło .  - powiedziała , delikatnie się ironicznie uśmiechając .

  - Boże , Nadia . Jak zwykle się w coś wpakujesz. Musisz natychmiastowo powiedzieć to dla Zayna . - powiedziałam , przytulając się i wychodząc z holu , zostawiając ją sama . Przed wyjściem zdążyłam powiedzieć jej jeszcze  ' dasz radę ' .

~Z perspektywy Nadii .

I co ja mam teraz zrobić ? Jak źle to przyjmie , to będzie lipa . Kurwa mać . Kurwa mać . Złapałam za klamkę , zastanawiając się jeszcze przez moment czy aby na pewno dobrze robię . Byłam bardziej przejęta jego opinią , niż rodziców . Naciskając klamkę , przeszedł po mnie dreszcz , który nie wiem co oznaczał . Już nic wtedy nie wiedziałam . Stanęłam w przejściu , analizując wzrokiem wszystko i wszystkich w sali . Widziałam Harrego , który przytulał Em i całował w czoło . Cieszę się , że jest już wszystko dobrze i są szczęśliwi . Przyszła kolej na Zayna . Chyba zauważył już , że coś jest nie tak , wstał i poszedł za mną . Ja zrobiłam krok do tyłu i zatrzymałam się . Odwróciłam się od drzwi , a gdy usłyszałam zamknięcie drzwi , poczułam napływ gorąca .

   - Coś się stało ? - usłyszałam szept , dobiegający zza moich pleców .

   - Nie. Tak . Znaczy , nie wiem .

   - Co się stało ?

   - Zayn . Ja jestem w ciąży ...- a gdy wymówiłam te słowa , zamarł .

Nie odpowiedział nic , tylko wyszedł ze szpitala . Zostawił mnie . Kurwa .

                             ~*****~

Jak widzicie , mamy rozdział . Z deka chujowy ; /
Komentujcie , obserwujcie : *
Pytajcie też bohaterów w zakładce z boku : *
Z góry dziękuję .
Jeśli pojawi się ładna suma komentarzy pod spodem , to rozdział pojawi się niebawem : *

sobota, 29 grudnia 2012

Nice suprise . Double?

 Siedziałam na łóżku w objęciach Hazzy i zastanawiałam się , co będzie dalej . Myślałam o naszym życiu , myślałam o nas , myślałam o reakcji innych . Ogólnie mówiąc , to o wszystkim myślałam .
Chciałam odkryć , co się dokładnie stało , gdy byłam ' pomiędzy ' . Dlaczego , akurat ten dom , dom Nialla , uratował mnie i od niego wydobywały się wszelkie dźwięki ? Dlaczego ? Zwykłe pytanie , którego używamy na co dzień , a w niektórych kwestiach ciężko nam na nie odpowiedzieć . Mogę odpowiedzieć na prawie każde ' dlaczego ' , a akurat teraz jestem bezsilna i bez zdania , które mogłabym wyrazić .

Zasnęłam w jego objęciach , wiedząc , że nie mam się czego bać .

***

Obudził mnie głośny śmiech któryś z chłopców . Gdy otworzyłam oczy , nie całe 10 centymetrów była ode mnie twarz Lou , która miała przecudownie śmieszny wyraz twarzy .

    - Co Ty robisz ? - zapytałam .

    - Tylko się nie denerwuj . - uśmiechnął się , co było charakterystyczne dla niego . Znając go , już coś spsocił .

Jak nie inaczej . Gdy spojrzałam na Hazzę , śpiącego obok mnie , nie mogłam złapać oddechu przez śmiech . Brzuch zaczął mnie boleć , ponieważ nie mogłam się ogarnąć . Harry ... Spał sobie słodko , taki mój najukochańszy loczek na białej pościeli z spokojnym wyrazem twarzy . Oczywiście widać , że to była sprawka Lou , Zayna i Nialla . Gdyby Liam przy tym był , na pewno Hazza nie wyglądałby tak jak wygląda .
Jego twarz była cala obklejona bitą śmietaną , a na bitej śmietanie była kolorowa i czekoladowa posypka w różnych miejscach , a co jakiś czas był jakiś owoc - jak nie brzoskwinia to truskawka . Włosy miał ... nie no , włosów praktycznie nie miał , bo wszystko było pokryte różnymi rodzajami gumeczek Dzięki Bogu , Hazza się nie ruszał podczas snu ,więc wszystko jest czyste i wygląda po myśli autorów . Miał prześliczne czekoladowo-śmietankowe wąsy które spływały mi po malinowych wargach . Gdy Harold się obudził , przed sobą miał 4 twarze , przy sobie , obserwujący każdy jego krzywy ruch w stronę twarzy .

    - Co się tak patrzycie ? Znów śpię bez spodni ? - zaśmiał się .

    - Kochanie . . . może chodź do lustra . - odparłam , nie mogąc opanować się bez śmiechu .

Hazza zrobił złą minę do tej gry . Przeciągając się , otarł rękoma oczy i spotkał się z bitą śmietaną na jego nosie .

     - Ej , chłopcy . Tego nie było jak zasypiałem . - uśmiechnął się zawadiacko . - Louis ? Niall ? Chcecie mi coś powiedzieć ? - odparł , uśmiechając się kolorowymi ustami .

W sali nastała cisza , a Harry wstał z łóżka . Gdy wszyscy myśleli , ze ten chce ich skrzyczeć , on podszedł do nich , zebrał śmietanę z dodatkami z twarzy i rozmazał ją na twarzy Louisa , Zayna i Nialla . Wszyscy byli w szoku , tylko Niall był szczęśliwy  , z tego , że może zjeść owe resztki z twarzy .
A na dolnej wardze Harrego , zostało troche bitej śmietany . Podeszłam do niego subtelnie , po czym przygryzłam jego warkę i pocałowałam delikatnie w usta. Nie wyglądał na zaskoczonego , bardziej wydawało mi się , że zrobił to specjalnie .

     - Ej ! - powiedziałam , patrząc na jego uśmiech

     - Nawet nie wyobrażasz sobie , jak bardzo mi tego brakowało . . . - szepnął mi do ucha  ,tak , aż przeszły mnie ciarki .

     - Muszę Ci coś opowiedzieć . Coś , co spotkało mnie wtedy , gdy mnie nie było .

     - Ale co , teraz? - zapytał , wskazując ręką na drzwi .

     - Później . Mamy jeszcze dużo czasu . - odparłam , przytulając się w jego tors .

Siedzieliśmy z chłopakami na sali , a Zayn , pokazał się od tej strony jakiej nigdy nie okazywał mi . Był zabawny , miły , opiekuńczy . Rozumiem już , dlaczego Guru go aż tak kocha . W kółko powtarzał ' vas happenin ' , co brzmiało za każdym razem przeuroczo .

        - A właśnie , gdzie jest Guru ? - zapytałam , w momencie  ,gdy jakaś dziewczyna wbiegła do nas na salę .

Tak , to była ona . Moja chudziutka , kochaniutka Nadia . Twarz miała zatroskaną , a w ręku całą reklamówkę jedzenia .

       - Gdzie ona jest ? Dajcie mi dojście do niej . - krzyczała , śmiejąc się po drodze . - Przykro mi Hazza , musisz się odsunąć , teraz ja tu siedzę . - odparła , przepychając się .

      - Boże , żyjesz . Jesteś . - mówiła , macając moją twarz jak babcie . W tamtym momencie zostałam wycałowana , wyściskana tak , że jak o tym pomyślałam , brzuch mnie bolał .

      - Ej a ja ? - zapytał Zayn , z śmiesznym wyrazem twarz .

      - No Hej mój mulacie - zaśmiała się .

Usiadła mu na kolana , szybko przeskakując chłopców i go pocałowała . Uwielbiałam patrzyć jak się całują , chodź może to trochę dziwne . Robili to z taką ilością namiętności , że nic więcej nie potrzebowałam .

      - A po co tyle jedzenia ? Niallowi nic się nie stało . - zaśmiałam się .

      - Ty też potrafisz dużo zjeść . A zwłaszcza Haribo . - odparła , reklamując żelki w moją stronę.
 
      - Ciągnij się ! - zaśmiałam się , poklepując delikatnie po ramieniu .

Guru . Guru była najlepszą osobą jaką w życiu spotkałam i po stracie ' matki  '  , jest najważniejsza dla niej . To ona , pomagała podejmować jej najważniejsze decyzje , gdy Hazzy nie było przy niej . Gdyby jej nie było  ... nie było by niczego tak naprawdę . Niczego . To była moja ukochana lameczka , która denerwowała się , jak ją wyzywałam  . Ale widziała  ,że ją uwielbiam .

      - Chłopcy , chcielibyśmy Wam coś powiedzieć razem z Harrym . - powiedziałam , pokazując mu znak ruchem głowy ' tak ' .

      - Oświadczyłem się tej wariatce . - uśmiechnął się Hazza .

      - AAAAaaa , to znakomicie ! - krzyknął Liam .

      - Dużo jedzenia Wam życzę , na nowej drodze życia.  - odparł Niall , przytulając mnie co sił .

      - AAAA , to fajnie . Właśnie , chciałbym coś powiedzieć ... - odparł Zayn .

      - A cóż to takiego ? - zapytałam .

      - Nadia . Nadine . Wiesz jak Cię kocham ? - zapytał

      - Chyba Wiem .

      - A wiesz jak bardzo mi na Tobie zależy ?

      - Tak samo , jak mi na Tobie .

      - A więc , chcesz tego samego . - odparł wyjmując identyczne , bursztynowe pudełeczko z kieszeni bejsbolówki .

      - ojapierdole . - krzyknęła Nadia.

      - ciicho , jesteśmy w szpitalu ! - zaśmiałam się

      - Kurwa ! Em , czy ty też widzisz pudełeczko , takie ładne , bursztynowe czy jaki chuj w ręku ? - zapytała , nie spuszczając go z oczu , szturchając mnie .

      - Tak widzę . - powiedziałam zszokowana krótko .

      - A więc. Nadia , moje kochanie . Czy ty chciałabyś zostać ze mną , do końca życia razem ? Póki śmierć nas nie rozłączy ? - zapytał Zayn , mrużąc delikatnie swoje błyszczące , brązowe oczy .

      - Boże ! Tak ! - krzyknęła . - A chociaż nie wiem , muszę potrzymać Cię w niepewności - odparła uśmiechając się .

      - A idź ty ! - zaśmiał się Zayn , wstając i całując ją w usta .

To jest piękna miłość . Bez żadnych skaz . Ciężko taką opisać  ,a żaden pisarz jej nie określi , bo nie widzieli tak czystego uczucia . Wystarczyło jedno spojrzenia jego , aby ona , odleciała z zadowolenia . Wystarczyło jedno krzywe spojrzenie jej , aby on się uspokoił . Rozumieli się , a pasowali do siebie jak nikt do nikogo . Charakterem byli jak dwie krople wody . Dlatego , wszystko pomiędzy nimi było idealnie .


____________________________________________________________
Boże , boże , boże .Wydaje mi się , że końcówka jest zajebista *__* Zaczynam wierzyć w to co piszę . Dziękuję dla ~cherry , która jest opisana w tym opowiadaniu , a jej opis , nie odchodzi w ani słowie od rzeczywistości . Dziękuję Ci , za to , że jesteś i mnie jeszcze znosisz ♥
KOMENTUJESZ = CZYTASZ . 
w komentarzu nie potrzebuje wiele . 
wystarczy ' czytam ' ' fajne ' chujowe ' ♥
     


piątek, 28 grudnia 2012

Suprise . ♥

` pewna droga w pewnym miejscu się rozwidla . Wybieramy różne drogi , myśląc , że kiedyś się spotkamy . Widzisz , jak ktoś coraz bardziej się oddala . I nic . Jesteśmy dla siebie stworzeni . W końcu się spotkamy , ale jedyne co się zdarza ,  to że nadchodzi 'zima' między ludźmi po dłuższej rozłące  .


Cieszyłam się, chodź nie tylko ja . Słyszałam jak bije moje serce , czułam się dobrze . Czułam się odwrotnie , niż tam ... pomiędzy . Czułam jak wszystko do mnie wraca , każda przyjaźń , każda widokówka z przeszłości . Dopiero poczułam , że żyję .

     - Jakie płaczki . - zaśmiałam się , spoglądając na Hazzę i Nialla , którzy próbowali doprowadzić się do normalnego stanu .


     - Ja tu ledwo co umieram ze smutku , a ty mnie nie pocieszasz.  Z resztą , widać , że wróciłaś .- odparł blondyn , łapiąc mnie za rękę .

 
     - Nic do mnie nie mów , mów do ręki - śmiał się loczek . - Jak mogłaś pozwolić , abym tak tu przeżywał i mało na zawał nie zszedł ? - odparł , dalej nie dowierzając , co się dzieje .

   
     - Przepraszam . - powiedziałam , wysyłając mu buziaka .


     - Dooobra , to ja widzę , że wy już jesteście , tak jak zawsze ' kocham cie ' buzi , buzi i tak dalej ' , a więc wam nie przerywam  idę jeść , bo przez łzy zgłodniałem . - zaśmiał się , zabierając tyłek z krzesła , kierując się w stronę stołówki .


     - Kocham Cię . - odparł loczek , patrząc na mnie swoimi pięknymi zielonymi tęczówkami .

     - Dlaczego ? - zapytałam , uśmiechając się szyderczo .

     - Bo inaczej nie umiem .

     - No , ale czemu ?

     - Bo tak . - zaśmiał się , świecąc swoim przecudownym uśmiechem .

     - Jak tak ?

     - Tak . - odparł , nadal czarując mnie swoimi oczami .

     - Wyjaśnij mi to . Jak wielka gwiazda , która może mieć każdego , chce akurat mnie ? - zapytałam.

     - Jak dla mnie , jesteś jak powietrze .

     - Ale powietrze jest niewidoczne przecież . - zaśmiałam się .

     - Ale zawsze przy Tobie .

     - Nieodczuwalne . - powiedziałam , obserwując ruchy jego loków .

     - Ale Cię otula . - powiedział .

     - Nadal nie rozumiem - odparłam krótko

     - A umiesz żyć bez powietrza ? - zapytał , kręcąc oczami .

     - Nie .

     - No właśnie. Ja tak samo nie umiem , żyć bez Ciebie . Ty jesteś moim powietrzem , tak naprawdę , jesteś wszystkim dla mnie . - powiedział , dotykając moich ust swoimi . Otulał mnie nimi , do czasu , aż nie przyszła reszta zespołu .

    -  Hej ! - krzyknęli grupą .

    - Hej . - odparłam , próbując wstać . - Harry . Co się dzieje ? Dlaczego nie czuje nóg ? Harry , co się dzieje ? - zaczęłam dramatyzować i unosić się .

    - Dostałaś paraliżu podczas śpiączki . Powoli spada , ponieważ ruszasz już głową i rękoma , kiedy zaczniesz nogami ... nie wiem . - powiedział , ciężko przełykając ślinę .

    - Jak to !? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś ? - krzyknęłam , czując , jak po mojej twarzy spływają powoli łzy .

   - Będzie dobrze . - powiedział Zayn .

   - Zamknij się . - krzyknęłam , lecz po chwili go przeprosiłam .

 - Nie było kiedy , ale nie chciałem też Cię załamywać . Po prostu . - odparł , biorąc delikatnie mogą rękę , w swoje dłonie .

Poczułam wtedy złość , ogromną złość do Hazzy , ale nie mogłam go skrzyczeć  ,bo cały czas tu ze mną był . Cały czas był przy mnie . Nie dał mi odejść . Kocham go, jak nikogo innego . matki nie ma przy łóżku , gdy jej zabrakło .

    - Są szanse , że paraliż opadnie ? - zapytałam , zachrypłym głosem

    - Są . I to ogromne . - odparł , podpierając mnie na duchu .

    - A gdzie moja matka , wiesz , ta . no ?

    - Nie podejmujmy takich tematów , nie możesz się denerwować , a ja o niej wspominać nawet nie chcę . - powiedział, przecierając kciukiem po brodzie , co było dla niego charakterystyczne . Widziałam , że było coś nie tak , ale nie chciałam tego tematu podejmować przy chłopakach .

   - A więc chłopcy , co się działo , jak mnie nie było ? - zaśmiałam się .

   - Eh , no nic . - powiedział Louis . - Fajnie że już jesteś . - odparł .

   - Ja też się cieszę .- uśmiechnęłam się do niego  .

   - Masz pozdrowienia od Guru , narazie nie mogła przyjść , chodź , jak się dowiedziała , płakała całą noc . Miała tu być od rana , ale jej nie puściłem , rozumiesz sama . - opowiedział Zayn .

   - Dziękuję Zayn , że się nią tak opiekujesz. Nigdy nie sądziłam , że jesteś taki , za co Cię od razu przepraszam .

   - Nie ma za co .

Chłopcy posiedzieli , ale musieli iść tłumaczyć się dla menagera , dlaczego nie będzie koncertów po Europie . Dzięki Bogu , był wyrozumiały i nie stawiał większych oporów , a ja siedziałam z moim kochanym loczkiem i rozmawiałam .

    - I co mi jeszcze powiesz ? - zaśmiał się , opierając się o łóżko .

    - Kocham Cię . - odparłam , całując go w usta.  - Ale wiesz  , nie marzy mi się miłość jak z Titanica .Nie musisz stać ze mną na burcie i próbować mi wmówić ,  że lecę .Nie musisz umierać dla mnie - tylko bądź . - odparłam , obserwując jego reakcję .

    - Ty jesteś chora na głowę . - zaśmiał się , zaczynając obdarywując mnie milionami małych pocałunków w szyję i usta . - Ej , Jeseph , masz jakiś problem ? - zapytał .

    - Tak ! Ty jesteś moim problemem . - zaśmiałam się .

    - A wiesz , że słyszałem , że z problemami najlepiej się przespać ? - zaśmiał się , robiąc prześmieszną minę .

    - Jezu . A idź ty głupku ! - odparłam . - Nie mów do mnie tak . - powiedziałam , robiąc smutną mine .

    - A , czyli jak ?

    - Joseph .

    - A , zapomniałem , ale dziękuję , że mi przypomniałaś . Bo pomyliłem się w jednym , Joseph do chwili , a po , jeśli usłyszę tak , będzie pani Styles . - odparł , a ja gdy to usłyszałam omniemałam z radości .

    - Co ? Czy ty mi się... - nie dał dokończyć mi zdanie , gdy wyjął z kieszeni bursztynowe pudełeczko i klęknął przed łóżkiem .

Serce biło mi jak oszalałe , a ja sie popłakałam z radości . Jak ? Co ? Najpiękniejszy dzień w życiu. Boże , powiedz , że to nie sen . Zawsze tego pragnęłam . Boże , Boże , Boże . Co się dzieje ?

     - A więc , Emily Joseph , zostaniesz moją panią Styles ? - zapytał , uśmiechając się jak nigdy .

     - A jak myślisz  ?

     - Wiedziałem , że nie mam szans . - zasmucił się .

     - Tak głupku ! Tak , tak , tak ! - krzyknęłam , a wtedy , nastał cud . Wstałam i przytuliłam się do mojego przyszłego męża . On , obdarował mnie tysiącami pocałunków w usta . Jezu , zrób , aby ta chwila trwała wiecznie .


 
_____________________________________________________________

Kończyć bloga , czy kontynuować  ,bo mam jeszcze pewną koncepcję ; )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . ♥
kocham Was dziubole  ♥

czwartek, 27 grudnia 2012

Nominacja do Liebster Award ♥

Siemka ♥ Zostałam nominowana do 'Liebster Award' przez http://polska-imaginy-one-direction.blogspot.com/ za co bardzo dziękuję ♥


Pytania : )


1. Ulubiona piosenka z TMH ?


~They don't know about Us .



2 . Od kiedy piszesz bloga ?


~Akurat tego bloga piszę od końca listopada , początku grudnia ; >



3 . Jak masz na imię ?


~Natalia ; )



4 . TMH czy UAN ?


~Zdecydowanie THM .



5 . Jaki jest twój ulubony bromance ?


~Nie znam się za bardzo na tym , ale Ziall i Niarry ♥




6 . Od jak dawna jesteś Directionerką ?


~Hm . Głównie to od października tego roku , ponieważ zaraziła mnie tym moja ukochana

- cherry ♥




7 . Jak dowiedziałaś się o 1D ?


~ Głupiutka cherry cały czas mi o nich nawijała , więc postanowiłam , też się trochę o nich dowiedzieć i tak się stało , lecz tego nie żałuję ♥



8 . Kupiłaś , bądź dostałaś TMH ?


~Niestety nie ; c



9 . Ulubiony chłopak z One Direction ?


~Może tego nie widać , ale bardzi lubię Nialla , a od razu za nim jest Harry i Louis ♥ Niestety nie mogę tak wybrać ;c



10 . Ulubiona piosenka 1D ?


~ They Don't know about Us i Rock Me . ♥



11 . Czyj styl jest twoim ulubionym ?


~ Louis :*


Uff , ale przy tym roboty :D a więc nominuję :



1. larry-opowiadanie.blogspot.com


2. make-me-happy8.blogspot.com


3. http://story-the-wanted.blogspot.com/


4. http://everythingyouneedislovebs.blogspot.com/


5. http://opowiadania1d.blogspot.com/


6. http://i-will-always-love-you-1d.blogspot.com/


7. http://onedirectionimaginyyy.blogspot.com/


8. http://olastoryy.blogspot.com/


9. http://dannys-demise.blogspot.com/

10. http://imaginyzonedirectionzioom.blogspot.com/


11. http://one-direction-imaginy-pl.blogspot.com/




A oto pytania : :*



1. Jaka na pewno NIE jesteś ?


2 . Czym sugerujesz się , pisząc rozdział ?


3 . Co robisz , przed pisaniem posta ?


4. Czy twój humor , nastrój , jest widoczny w rozdziale , czy też staracie się utrzymywać emocje bohatera ?


5. Twoje największe marzenie , dotyczące swojego bloga ?


6. Co Cię skłoniło do tego , aby pisać bloga ?


7. Skąd wziął się pomysł , na fabułę twojego bloga ?


8. Ulubiony kolor i dlaczego ?


9. Na kim możesz zawsze polegać ?


10. Jest taka osoba , za którą tęsknisz , bo nie macie okazji się spotkać ? Kto ?


11. Czego teraz najbardziej oczekujesz ?