sobota, 29 grudnia 2012

Nice suprise . Double?

 Siedziałam na łóżku w objęciach Hazzy i zastanawiałam się , co będzie dalej . Myślałam o naszym życiu , myślałam o nas , myślałam o reakcji innych . Ogólnie mówiąc , to o wszystkim myślałam .
Chciałam odkryć , co się dokładnie stało , gdy byłam ' pomiędzy ' . Dlaczego , akurat ten dom , dom Nialla , uratował mnie i od niego wydobywały się wszelkie dźwięki ? Dlaczego ? Zwykłe pytanie , którego używamy na co dzień , a w niektórych kwestiach ciężko nam na nie odpowiedzieć . Mogę odpowiedzieć na prawie każde ' dlaczego ' , a akurat teraz jestem bezsilna i bez zdania , które mogłabym wyrazić .

Zasnęłam w jego objęciach , wiedząc , że nie mam się czego bać .

***

Obudził mnie głośny śmiech któryś z chłopców . Gdy otworzyłam oczy , nie całe 10 centymetrów była ode mnie twarz Lou , która miała przecudownie śmieszny wyraz twarzy .

    - Co Ty robisz ? - zapytałam .

    - Tylko się nie denerwuj . - uśmiechnął się , co było charakterystyczne dla niego . Znając go , już coś spsocił .

Jak nie inaczej . Gdy spojrzałam na Hazzę , śpiącego obok mnie , nie mogłam złapać oddechu przez śmiech . Brzuch zaczął mnie boleć , ponieważ nie mogłam się ogarnąć . Harry ... Spał sobie słodko , taki mój najukochańszy loczek na białej pościeli z spokojnym wyrazem twarzy . Oczywiście widać , że to była sprawka Lou , Zayna i Nialla . Gdyby Liam przy tym był , na pewno Hazza nie wyglądałby tak jak wygląda .
Jego twarz była cala obklejona bitą śmietaną , a na bitej śmietanie była kolorowa i czekoladowa posypka w różnych miejscach , a co jakiś czas był jakiś owoc - jak nie brzoskwinia to truskawka . Włosy miał ... nie no , włosów praktycznie nie miał , bo wszystko było pokryte różnymi rodzajami gumeczek Dzięki Bogu , Hazza się nie ruszał podczas snu ,więc wszystko jest czyste i wygląda po myśli autorów . Miał prześliczne czekoladowo-śmietankowe wąsy które spływały mi po malinowych wargach . Gdy Harold się obudził , przed sobą miał 4 twarze , przy sobie , obserwujący każdy jego krzywy ruch w stronę twarzy .

    - Co się tak patrzycie ? Znów śpię bez spodni ? - zaśmiał się .

    - Kochanie . . . może chodź do lustra . - odparłam , nie mogąc opanować się bez śmiechu .

Hazza zrobił złą minę do tej gry . Przeciągając się , otarł rękoma oczy i spotkał się z bitą śmietaną na jego nosie .

     - Ej , chłopcy . Tego nie było jak zasypiałem . - uśmiechnął się zawadiacko . - Louis ? Niall ? Chcecie mi coś powiedzieć ? - odparł , uśmiechając się kolorowymi ustami .

W sali nastała cisza , a Harry wstał z łóżka . Gdy wszyscy myśleli , ze ten chce ich skrzyczeć , on podszedł do nich , zebrał śmietanę z dodatkami z twarzy i rozmazał ją na twarzy Louisa , Zayna i Nialla . Wszyscy byli w szoku , tylko Niall był szczęśliwy  , z tego , że może zjeść owe resztki z twarzy .
A na dolnej wardze Harrego , zostało troche bitej śmietany . Podeszłam do niego subtelnie , po czym przygryzłam jego warkę i pocałowałam delikatnie w usta. Nie wyglądał na zaskoczonego , bardziej wydawało mi się , że zrobił to specjalnie .

     - Ej ! - powiedziałam , patrząc na jego uśmiech

     - Nawet nie wyobrażasz sobie , jak bardzo mi tego brakowało . . . - szepnął mi do ucha  ,tak , aż przeszły mnie ciarki .

     - Muszę Ci coś opowiedzieć . Coś , co spotkało mnie wtedy , gdy mnie nie było .

     - Ale co , teraz? - zapytał , wskazując ręką na drzwi .

     - Później . Mamy jeszcze dużo czasu . - odparłam , przytulając się w jego tors .

Siedzieliśmy z chłopakami na sali , a Zayn , pokazał się od tej strony jakiej nigdy nie okazywał mi . Był zabawny , miły , opiekuńczy . Rozumiem już , dlaczego Guru go aż tak kocha . W kółko powtarzał ' vas happenin ' , co brzmiało za każdym razem przeuroczo .

        - A właśnie , gdzie jest Guru ? - zapytałam , w momencie  ,gdy jakaś dziewczyna wbiegła do nas na salę .

Tak , to była ona . Moja chudziutka , kochaniutka Nadia . Twarz miała zatroskaną , a w ręku całą reklamówkę jedzenia .

       - Gdzie ona jest ? Dajcie mi dojście do niej . - krzyczała , śmiejąc się po drodze . - Przykro mi Hazza , musisz się odsunąć , teraz ja tu siedzę . - odparła , przepychając się .

      - Boże , żyjesz . Jesteś . - mówiła , macając moją twarz jak babcie . W tamtym momencie zostałam wycałowana , wyściskana tak , że jak o tym pomyślałam , brzuch mnie bolał .

      - Ej a ja ? - zapytał Zayn , z śmiesznym wyrazem twarz .

      - No Hej mój mulacie - zaśmiała się .

Usiadła mu na kolana , szybko przeskakując chłopców i go pocałowała . Uwielbiałam patrzyć jak się całują , chodź może to trochę dziwne . Robili to z taką ilością namiętności , że nic więcej nie potrzebowałam .

      - A po co tyle jedzenia ? Niallowi nic się nie stało . - zaśmiałam się .

      - Ty też potrafisz dużo zjeść . A zwłaszcza Haribo . - odparła , reklamując żelki w moją stronę.
 
      - Ciągnij się ! - zaśmiałam się , poklepując delikatnie po ramieniu .

Guru . Guru była najlepszą osobą jaką w życiu spotkałam i po stracie ' matki  '  , jest najważniejsza dla niej . To ona , pomagała podejmować jej najważniejsze decyzje , gdy Hazzy nie było przy niej . Gdyby jej nie było  ... nie było by niczego tak naprawdę . Niczego . To była moja ukochana lameczka , która denerwowała się , jak ją wyzywałam  . Ale widziała  ,że ją uwielbiam .

      - Chłopcy , chcielibyśmy Wam coś powiedzieć razem z Harrym . - powiedziałam , pokazując mu znak ruchem głowy ' tak ' .

      - Oświadczyłem się tej wariatce . - uśmiechnął się Hazza .

      - AAAAaaa , to znakomicie ! - krzyknął Liam .

      - Dużo jedzenia Wam życzę , na nowej drodze życia.  - odparł Niall , przytulając mnie co sił .

      - AAAA , to fajnie . Właśnie , chciałbym coś powiedzieć ... - odparł Zayn .

      - A cóż to takiego ? - zapytałam .

      - Nadia . Nadine . Wiesz jak Cię kocham ? - zapytał

      - Chyba Wiem .

      - A wiesz jak bardzo mi na Tobie zależy ?

      - Tak samo , jak mi na Tobie .

      - A więc , chcesz tego samego . - odparł wyjmując identyczne , bursztynowe pudełeczko z kieszeni bejsbolówki .

      - ojapierdole . - krzyknęła Nadia.

      - ciicho , jesteśmy w szpitalu ! - zaśmiałam się

      - Kurwa ! Em , czy ty też widzisz pudełeczko , takie ładne , bursztynowe czy jaki chuj w ręku ? - zapytała , nie spuszczając go z oczu , szturchając mnie .

      - Tak widzę . - powiedziałam zszokowana krótko .

      - A więc. Nadia , moje kochanie . Czy ty chciałabyś zostać ze mną , do końca życia razem ? Póki śmierć nas nie rozłączy ? - zapytał Zayn , mrużąc delikatnie swoje błyszczące , brązowe oczy .

      - Boże ! Tak ! - krzyknęła . - A chociaż nie wiem , muszę potrzymać Cię w niepewności - odparła uśmiechając się .

      - A idź ty ! - zaśmiał się Zayn , wstając i całując ją w usta .

To jest piękna miłość . Bez żadnych skaz . Ciężko taką opisać  ,a żaden pisarz jej nie określi , bo nie widzieli tak czystego uczucia . Wystarczyło jedno spojrzenia jego , aby ona , odleciała z zadowolenia . Wystarczyło jedno krzywe spojrzenie jej , aby on się uspokoił . Rozumieli się , a pasowali do siebie jak nikt do nikogo . Charakterem byli jak dwie krople wody . Dlatego , wszystko pomiędzy nimi było idealnie .


____________________________________________________________
Boże , boże , boże .Wydaje mi się , że końcówka jest zajebista *__* Zaczynam wierzyć w to co piszę . Dziękuję dla ~cherry , która jest opisana w tym opowiadaniu , a jej opis , nie odchodzi w ani słowie od rzeczywistości . Dziękuję Ci , za to , że jesteś i mnie jeszcze znosisz ♥
KOMENTUJESZ = CZYTASZ . 
w komentarzu nie potrzebuje wiele . 
wystarczy ' czytam ' ' fajne ' chujowe ' ♥
     


piątek, 28 grudnia 2012

Suprise . ♥

` pewna droga w pewnym miejscu się rozwidla . Wybieramy różne drogi , myśląc , że kiedyś się spotkamy . Widzisz , jak ktoś coraz bardziej się oddala . I nic . Jesteśmy dla siebie stworzeni . W końcu się spotkamy , ale jedyne co się zdarza ,  to że nadchodzi 'zima' między ludźmi po dłuższej rozłące  .


Cieszyłam się, chodź nie tylko ja . Słyszałam jak bije moje serce , czułam się dobrze . Czułam się odwrotnie , niż tam ... pomiędzy . Czułam jak wszystko do mnie wraca , każda przyjaźń , każda widokówka z przeszłości . Dopiero poczułam , że żyję .

     - Jakie płaczki . - zaśmiałam się , spoglądając na Hazzę i Nialla , którzy próbowali doprowadzić się do normalnego stanu .


     - Ja tu ledwo co umieram ze smutku , a ty mnie nie pocieszasz.  Z resztą , widać , że wróciłaś .- odparł blondyn , łapiąc mnie za rękę .

 
     - Nic do mnie nie mów , mów do ręki - śmiał się loczek . - Jak mogłaś pozwolić , abym tak tu przeżywał i mało na zawał nie zszedł ? - odparł , dalej nie dowierzając , co się dzieje .

   
     - Przepraszam . - powiedziałam , wysyłając mu buziaka .


     - Dooobra , to ja widzę , że wy już jesteście , tak jak zawsze ' kocham cie ' buzi , buzi i tak dalej ' , a więc wam nie przerywam  idę jeść , bo przez łzy zgłodniałem . - zaśmiał się , zabierając tyłek z krzesła , kierując się w stronę stołówki .


     - Kocham Cię . - odparł loczek , patrząc na mnie swoimi pięknymi zielonymi tęczówkami .

     - Dlaczego ? - zapytałam , uśmiechając się szyderczo .

     - Bo inaczej nie umiem .

     - No , ale czemu ?

     - Bo tak . - zaśmiał się , świecąc swoim przecudownym uśmiechem .

     - Jak tak ?

     - Tak . - odparł , nadal czarując mnie swoimi oczami .

     - Wyjaśnij mi to . Jak wielka gwiazda , która może mieć każdego , chce akurat mnie ? - zapytałam.

     - Jak dla mnie , jesteś jak powietrze .

     - Ale powietrze jest niewidoczne przecież . - zaśmiałam się .

     - Ale zawsze przy Tobie .

     - Nieodczuwalne . - powiedziałam , obserwując ruchy jego loków .

     - Ale Cię otula . - powiedział .

     - Nadal nie rozumiem - odparłam krótko

     - A umiesz żyć bez powietrza ? - zapytał , kręcąc oczami .

     - Nie .

     - No właśnie. Ja tak samo nie umiem , żyć bez Ciebie . Ty jesteś moim powietrzem , tak naprawdę , jesteś wszystkim dla mnie . - powiedział , dotykając moich ust swoimi . Otulał mnie nimi , do czasu , aż nie przyszła reszta zespołu .

    -  Hej ! - krzyknęli grupą .

    - Hej . - odparłam , próbując wstać . - Harry . Co się dzieje ? Dlaczego nie czuje nóg ? Harry , co się dzieje ? - zaczęłam dramatyzować i unosić się .

    - Dostałaś paraliżu podczas śpiączki . Powoli spada , ponieważ ruszasz już głową i rękoma , kiedy zaczniesz nogami ... nie wiem . - powiedział , ciężko przełykając ślinę .

    - Jak to !? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś ? - krzyknęłam , czując , jak po mojej twarzy spływają powoli łzy .

   - Będzie dobrze . - powiedział Zayn .

   - Zamknij się . - krzyknęłam , lecz po chwili go przeprosiłam .

 - Nie było kiedy , ale nie chciałem też Cię załamywać . Po prostu . - odparł , biorąc delikatnie mogą rękę , w swoje dłonie .

Poczułam wtedy złość , ogromną złość do Hazzy , ale nie mogłam go skrzyczeć  ,bo cały czas tu ze mną był . Cały czas był przy mnie . Nie dał mi odejść . Kocham go, jak nikogo innego . matki nie ma przy łóżku , gdy jej zabrakło .

    - Są szanse , że paraliż opadnie ? - zapytałam , zachrypłym głosem

    - Są . I to ogromne . - odparł , podpierając mnie na duchu .

    - A gdzie moja matka , wiesz , ta . no ?

    - Nie podejmujmy takich tematów , nie możesz się denerwować , a ja o niej wspominać nawet nie chcę . - powiedział, przecierając kciukiem po brodzie , co było dla niego charakterystyczne . Widziałam , że było coś nie tak , ale nie chciałam tego tematu podejmować przy chłopakach .

   - A więc chłopcy , co się działo , jak mnie nie było ? - zaśmiałam się .

   - Eh , no nic . - powiedział Louis . - Fajnie że już jesteś . - odparł .

   - Ja też się cieszę .- uśmiechnęłam się do niego  .

   - Masz pozdrowienia od Guru , narazie nie mogła przyjść , chodź , jak się dowiedziała , płakała całą noc . Miała tu być od rana , ale jej nie puściłem , rozumiesz sama . - opowiedział Zayn .

   - Dziękuję Zayn , że się nią tak opiekujesz. Nigdy nie sądziłam , że jesteś taki , za co Cię od razu przepraszam .

   - Nie ma za co .

Chłopcy posiedzieli , ale musieli iść tłumaczyć się dla menagera , dlaczego nie będzie koncertów po Europie . Dzięki Bogu , był wyrozumiały i nie stawiał większych oporów , a ja siedziałam z moim kochanym loczkiem i rozmawiałam .

    - I co mi jeszcze powiesz ? - zaśmiał się , opierając się o łóżko .

    - Kocham Cię . - odparłam , całując go w usta.  - Ale wiesz  , nie marzy mi się miłość jak z Titanica .Nie musisz stać ze mną na burcie i próbować mi wmówić ,  że lecę .Nie musisz umierać dla mnie - tylko bądź . - odparłam , obserwując jego reakcję .

    - Ty jesteś chora na głowę . - zaśmiał się , zaczynając obdarywując mnie milionami małych pocałunków w szyję i usta . - Ej , Jeseph , masz jakiś problem ? - zapytał .

    - Tak ! Ty jesteś moim problemem . - zaśmiałam się .

    - A wiesz , że słyszałem , że z problemami najlepiej się przespać ? - zaśmiał się , robiąc prześmieszną minę .

    - Jezu . A idź ty głupku ! - odparłam . - Nie mów do mnie tak . - powiedziałam , robiąc smutną mine .

    - A , czyli jak ?

    - Joseph .

    - A , zapomniałem , ale dziękuję , że mi przypomniałaś . Bo pomyliłem się w jednym , Joseph do chwili , a po , jeśli usłyszę tak , będzie pani Styles . - odparł , a ja gdy to usłyszałam omniemałam z radości .

    - Co ? Czy ty mi się... - nie dał dokończyć mi zdanie , gdy wyjął z kieszeni bursztynowe pudełeczko i klęknął przed łóżkiem .

Serce biło mi jak oszalałe , a ja sie popłakałam z radości . Jak ? Co ? Najpiękniejszy dzień w życiu. Boże , powiedz , że to nie sen . Zawsze tego pragnęłam . Boże , Boże , Boże . Co się dzieje ?

     - A więc , Emily Joseph , zostaniesz moją panią Styles ? - zapytał , uśmiechając się jak nigdy .

     - A jak myślisz  ?

     - Wiedziałem , że nie mam szans . - zasmucił się .

     - Tak głupku ! Tak , tak , tak ! - krzyknęłam , a wtedy , nastał cud . Wstałam i przytuliłam się do mojego przyszłego męża . On , obdarował mnie tysiącami pocałunków w usta . Jezu , zrób , aby ta chwila trwała wiecznie .


 
_____________________________________________________________

Kończyć bloga , czy kontynuować  ,bo mam jeszcze pewną koncepcję ; )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . ♥
kocham Was dziubole  ♥

czwartek, 27 grudnia 2012

Nominacja do Liebster Award ♥

Siemka ♥ Zostałam nominowana do 'Liebster Award' przez http://polska-imaginy-one-direction.blogspot.com/ za co bardzo dziękuję ♥


Pytania : )


1. Ulubiona piosenka z TMH ?


~They don't know about Us .



2 . Od kiedy piszesz bloga ?


~Akurat tego bloga piszę od końca listopada , początku grudnia ; >



3 . Jak masz na imię ?


~Natalia ; )



4 . TMH czy UAN ?


~Zdecydowanie THM .



5 . Jaki jest twój ulubony bromance ?


~Nie znam się za bardzo na tym , ale Ziall i Niarry ♥




6 . Od jak dawna jesteś Directionerką ?


~Hm . Głównie to od października tego roku , ponieważ zaraziła mnie tym moja ukochana

- cherry ♥




7 . Jak dowiedziałaś się o 1D ?


~ Głupiutka cherry cały czas mi o nich nawijała , więc postanowiłam , też się trochę o nich dowiedzieć i tak się stało , lecz tego nie żałuję ♥



8 . Kupiłaś , bądź dostałaś TMH ?


~Niestety nie ; c



9 . Ulubiony chłopak z One Direction ?


~Może tego nie widać , ale bardzi lubię Nialla , a od razu za nim jest Harry i Louis ♥ Niestety nie mogę tak wybrać ;c



10 . Ulubiona piosenka 1D ?


~ They Don't know about Us i Rock Me . ♥



11 . Czyj styl jest twoim ulubionym ?


~ Louis :*


Uff , ale przy tym roboty :D a więc nominuję :



1. larry-opowiadanie.blogspot.com


2. make-me-happy8.blogspot.com


3. http://story-the-wanted.blogspot.com/


4. http://everythingyouneedislovebs.blogspot.com/


5. http://opowiadania1d.blogspot.com/


6. http://i-will-always-love-you-1d.blogspot.com/


7. http://onedirectionimaginyyy.blogspot.com/


8. http://olastoryy.blogspot.com/


9. http://dannys-demise.blogspot.com/

10. http://imaginyzonedirectionzioom.blogspot.com/


11. http://one-direction-imaginy-pl.blogspot.com/




A oto pytania : :*



1. Jaka na pewno NIE jesteś ?


2 . Czym sugerujesz się , pisząc rozdział ?


3 . Co robisz , przed pisaniem posta ?


4. Czy twój humor , nastrój , jest widoczny w rozdziale , czy też staracie się utrzymywać emocje bohatera ?


5. Twoje największe marzenie , dotyczące swojego bloga ?


6. Co Cię skłoniło do tego , aby pisać bloga ?


7. Skąd wziął się pomysł , na fabułę twojego bloga ?


8. Ulubiony kolor i dlaczego ?


9. Na kim możesz zawsze polegać ?


10. Jest taka osoba , za którą tęsknisz , bo nie macie okazji się spotkać ? Kto ?


11. Czego teraz najbardziej oczekujesz ?

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Help me to two in street .

Ciężko mi . Nie mogę po prostu , ogarnąć tej całej sytuacji . Wszystko się pieprzy , nic nie jest dobrze . Nic nie jest tak , jak powinno być . Nic. Siedziałem tam jak głupi , przyglądając się Harremu siedzącego , koło Em przy łóżku , trzymając ją za rękę . Widziałem , że co chwilę przeciera łzy , uciekające z jego oczu powolnie .

Nagle wszedł lekarz do sali , a ja wstałem , chodź nie chciałem wchodzić , aby nie przerywać dla Harrego . Obserwowałem , go , gdy po wypowiedzi , położył głowę , na jej łóżku i zaczął się trząść i płakać . To nie było dobre . Stałem oparty o ścianę , gdy nagle usiadłem i rozpłakałem się na oczach paparazzi . Nie mogłem dłużej tego w sobie trzymać . Nagle lekarz wyszedł i okazał gest mówiący ' nie ' . Wszedłem , po raz pierwszy wszedłem na salę Em po całej sytuacji i czułem nieszczęście w powietrzu . Położyłem powoli rękę , na ramię Hazzy , a ten odparł :

  - Nie wiedzą co się dzieje . Nie widzą dla niej ratunku. Twierdzą , że operacja nie pomoże i mamy podjąć decyzję , czy ją odpiąć od respiratora . Jej matka , jest na tyle zdesperowana , że kazała nam podjąć decyzję . Powiedz mi , co to za matka do chuja ? Nie chcę , aby się męczyła , ale z drugiej strony nie chcę aby odeszła . Nie teraz , nigdy . - powiedział , klnąć co chwilę , bijąc się w klatkę piersiową .

 Nagle dotknął swojej wargi , przygryzając drugą .

    - Właśnie tu mnie całowała , właśnie tu , spotykały się nasze usta , podczas pocałunku . Nie wiem , co musiałbym zrobić  ,aby o tym zapomnieć . Chyba odejść razem z nią .

    - Harry . Otrząśnij się . Ona nie odejdzie . Jest silna . Lekarz powiedział , że możliwe , że ona nas słyszy . Możemy jej pomóc . Nie możemy się poddać, chodźbym przy tym łóżku , miałbym spędzić resztę życia .


***
Podświadomość Emily

 Czułam , że odchodzę . Nie wiem , jak to dokładnie opisać . Co chwilę czułam silne ukucie w sercu , jak bym co moment traciła przyjaciela . Trudno było mi wrócić , nie znałam dokładnej drogi . Co miałam robić ? Byłam bezradna . Chodziłam jedynie po pustych ulicach miasta , bez żadnych świateł , tylko co jakiś czas świeciła jakaś latarnia z daleka . Słyszałam jedynie głosy . Głosy Harrego i Nialla . Są przy mnie . Szukam wyjścia , aby tylko do nich dotrzeć  ,ale czy to mi się uda ?

   - Pomocy ! - krzyczałam do ciemnej , nie miłej pustki na ulicy . Czułam , jakbym chodziła po uliczkach mojego serca , bo na tej ulicy znajdowały się jedynie domy moich przyjaciół i bliskich . Widziałam zza okna ludzi w środku , ale nie mogłam wejść . Drzwi były silnie przymocowane do futryny . W końcu doszłam do jakiegoś domu , którego kompletnie nie pamiętam , ani nie rozpoznaje . Podchodząc do okna , poczułam słodki zapach , przypominający mi coś  ,ale nie mogłam kompletnie go skojarzyć . Przyglądając się coraz bardziej , jeden chłopczyk z kimś mi się kojarzył . Miał duże niebieskie oczy , blond uklepane włosy i ubrany był w koszuleczkę polo . Nie wiem skąd go znałam . Czułam , że go znam . A miał , może cztery lata . Stojąc tam , jak głupia i przyglądając się , co się dzieje w domu , zrozumiałam , że to jest Niall , a obok niego , stoi moja prawdziwa matka . Blondynka . Tak , to była blondynka , chodź w ichnych cieniach , wyglądały jak szatynka . Nie mogłam przestać , obserwować jej . Stałam i stałam , i dalej stałam przy oknie , aż nagle usłyszałam ponownie głosy . Kompletnie nie mogłam zrozumieć . Słyszałam tylko długą linię pisku i krzyk ... tak , to był krzyk chłopców .

 ***
3 w nocy .

    - Emily ! Nie zostawiaj mnie ! Proszę ! - krzyczał , dławiąc się łzami Harry , obserwując ciągle monitor z pulsem dziewczyny , który wskazywał 0 .
 
    - Em , proszę ! Wróć ! - płakał Niall , który nie mógł opanować sytuacji .

Za szybą stali paparazzi , robiąc zdjęcia i obserwując co się dzieje . Nie rozumieli powagi sytuacji , ale najważniejsze było to , że będą mieli zdjęcia członków One Direction . Skończone dupki ...

***

   - Słyszę ich coraz ciszej , oddalając się coraz dalej . Zrozumiałam , że nie mogę ich zostawić  ,a śmierć nie może mnie teraz dostać . Zaczęłam biec w stronę ' domu ' Nialla , skąd sądziłam , że wydobywa się dźwięk . Stojąc przy drzwiach , usłyszałam ich krzyk . Próbując otworzyć drzwi , poddenerwowałam się i wywarzyłam drzwi . Wchodząc z rozpędem do ' domu ' ,momentalnie  otworzyłam oczy i zobaczyłam zapłakanego Harrego i Nialla , a wokół cała kadra lekarska , próbująca mnie ratować .   Pomogłam sobie . Moją pomocą , był mój prawdziwy dom . Teraz wiem , że nikt nie da mnie tak łatwo odejść . Gdyby nie oni , nadal bym krążyła ... po pustych ulicach .

niedziela, 23 grudnia 2012

Help .

Bolała mnie prawda o tym wszystkim , tak samo jak bolała mnie prawda , że boli to też Nialla . Był dla mnie naprawdę jak brat , a ty się okazuje , że jest nim naprawdę  . Może to pomyłka ? Chociaż matka , zaczęła się tłumaczyć więc . . . japierdole . . . co ja mam myśleć w ogóle . Dlaczego ktoś pozwolił na to , abym się tym teraz tak zadręczała ?

   Skuliłam się na łóżku , oczekując na przyjście wujka Caroline , aby mi to wyjaśnił , chociaż on .
Niall . Właśnie ... Niall . Siedział oparty głową o łóżko  , trzymając w ręku , daną metryczkę . Z jego oczu , jak z rynny , kapały co chwilę szklane kuleczki zwane łzami . To to mnie najbardziej bolało , że i go rodzice okłamywali . Chciałam go w tamtej chwili pocieszyć , ale nie wiedziałam jak mam to zrobić . Czułam się kompletnie bezsilna .

   - Niall ? - zapytałam , aby sprawdzić co się dzieje .

 Blondyn , nie odpowiedział , tylko jedynie wstał i podszedł do ściany .

  - Nosz kurwa ! - krzyknął , uderzając ręką z ogromną mocą .

Wstałam energicznie z łóżka , chociaż miałam trudności z chodzeniem , bo dostałam jakieś dziwne leki i podeszłam do niego .

  - Dlaczego mnie okłamywali ? Zawsze chciałem mieć kogoś . Zawsze. - powiedział , przygryzając wargę , kręcąc głową we wszystkich kierunkach .

  - A Caroline ?

  - Nie jest moją rodzoną siostrą . Pojawiła się u nas w domu , dopiero jak miałem 9 lat . Zawsze chciałem mieć kogoś . - powtarzał w kółko chłopak .

  - Niall . Mnie też bardzo to boli . Zawsze też pragnęłam mieć kogoś , kogoś  komu mogłabym mówić wszystko , kłócić się , zawsze zazdrościłam tego moim koleżankom . Na dodatek dowiedziałam się , że moja mama tak naprawdę nie jest moją mamą .

  - Racja . To nie ja powinienem się tu stresować . Trzymasz się jakoś kruszyno ? - zapytał , ocierając deszcz łez z twarzy .

  - Słabo . Nie wiem , co robić . nie wiem ... - nie dokończyłam zdania , gdy poczułam się słabiej , u uderzyłam mocno o podłogę całym ciałem .

***
Z perpektywy Nialla .

 Co się dzieje ? Emily ! Emily ! Próbowałem ją ocucić , do chwili , aż przyjdzie lekarz . Krzyczałem najgłośniej jak potrafiłem , dławiąc się swoimi łzami . Emily ! Obudź się ! Nie możesz mnie teraz zostawić ! Nie teraz jak już Cię odzyskałem ! Błagam . Boże weź mnie , ale ją zostaw . Nie zasłużyła sobie na to wszystko . Choroba , rodzice , ja . Emily ! - krzyczałem jak najgłośniej się dało , ale ona nadal nie wstawała . Po chwili wbiegł lekarz . Próbował wszystkiego , gdy nagle podniósł ją , położył na łóżko i kazał prowadzić ją na salę operacyjną .
Proszę , niech się wybudzi . Dopiero co odzyskałem ją , odzyskałem moją prawdziwą siostrę , a ty chcesz mi już ją zabrać ? To nie jest jej czas , aby odchodziła , nie teraz .
Nie wiem , jestem kompletnie bezbronny .

 ***
3 godziny później .

Siedziałem pod salą operacyjną , już jakieś 3 godziny . Wszystko było dla mnie błędne . Potrzebuję jej  . Żyjącej . Nie potrzebuję , kolejnego grobu do odwiedzania i tysiąca łez przy nim wypłakanym . Wystarczy mi tego . Niedługą chwilę później wyszedł lekarz .
   - I co z nią ? - zapytałem , wsuwając ręce w rękawy .

   - Jest nie najlepiej , serce przestało samo pracować , jest pod respiratorem i nie wiemy , czy uda nam się ponowić pracę samodzielną . Będziemy się starać , jak możemy , na jutro mamy zaplanowany zabieg . Miejmy nadzieję , że pomoże . Bądźmy dobrej myśli .

Te słowa mnie zniszczyły , odpadłem . Najzwyczajniej odpadłem . Czuję , ż wypadam stąd . Natychmiastowo .

  - Czy mogę  do niej wejść ?

  - Oczywiście , ale jest nieprzytomna . Nie potrafimy jej wybudzić , wpadła w śpiączkę . NIe wiemy ile potrwa .

Umarłem . Zamarłem . Nie wiedziałem co powiedzieć . Nie miałem siły nawet zadzwonić do chłopaków . Godzinę później , wziąłem się na odwagę  i zadzwoniłem . Harry był najszybciej , wbiegł zziajany , biorąc coraz ciężej oddech .

   - Gzie ona jest ? - zapytał , ocierając łzy . - Co się stało ?

   - Harry . Ona . . . ona jest moją siostrą - powiedziałem , wirując oczami po całym holu  .

   - Nie . Nie . Nie , to nie może być prawda . - zaprzeczał .

   - To wszystko przeze mnie . To przez całą zaistniałą sytuację serce nie wytrzymało . Przykro mi . Nawet nie wiesz , jak kurwa bardzo .

   - Nie obwiniaj się . To nie ty jej to powiedziałeś .

   - Tak . Ale to wina mojej rodziny . To oni wszytko zatuszowali , miejąc nadzieję  ,że sie nigdy nie poznamy . Popierdolone dupki . - krzyknąłem , ocierając brodę i obserwując biedną Em przez szybę .

Nie dam rady .

sobota, 15 grudnia 2012

Number 69 ; o

           Kolejny ranek , a ja znów nie mogę zasnąć . Widzę JEGO , jak leży wtulony we mnie  , ale nie wiem dlaczego , nie czuje się okej . Od niedawna , boli mnie w okolicy klatki piersiowej . Postanowiłam , że zapiszę się do lekarza , a Caroline ma wujka w Polsce , który tutaj leczy . Jestem jej ogromnie wdzięczna , za to , że umówiła mnie już na dzisiaj . O czternastej mam wizytę . Nie wiem , co i jak , ale miejmy nadzieję , że to wszystko da się jakoś sensownie wyjaśnić. Niedobór witamin czy coś .
           Spojrzałam na Harrego . A on przez sen coś dukał , co było dla mnie w ogóle nie zrozumiane . Dopiero , gdy wsłuchałam się w to usłyszałam imię " Elizabeth " " muszę wracać " . Nawet nie wiecie jak było mi w tym momencie ogromnie trudno . Tak bardzo . Ale pokusa ,aby pocałować go w policzek była zbyt silna . Zrobiłam to . Założyłam szalik i mój cukierkowy płaszcz , który świetnie komponował się z brązowymi rurkami i wyszłam . Do centrum nie miałam daleko , ale chciałam być wcześniej .

   Gdy weszłam do szpitala , poczułam ten zapach . Ten odór , którego tak nienawidzę od 4 roku życia . Aby wyjaśnić , opowiem Wam pewną historię .
    Gdy miałam 4 lata , postanowiliśmy z rodzicami , razem , wesoło pojechać nad morze . Zawsze uwielbiałam pluskać radośnie w wodzie albo uciekać od fal od małego . Podczas drogi powrotnej , samochód jakiejś kobiety nie wyhamował na skrzyżowaniu i zderzył się z naszym autem . Natychmiast straciłam przytomność , gdy zobaczyłam tysiące małych szkiełek z szyb , pędzących przede mnie . Nie wiem , dlaczego tak wszystko dobrze pamiętam , ale zawsze gdy wchodzę tu , przypomina mi się tamten moment , jak moja rodzina walczyła o życie . Mój tata , do dzisiaj ma bliznę na żebrach od wgnieconych drzwi . Mama obeszła się bez większych zabiegów . Najgorzej było ze mną i tatą , bo to w naszą część auto uderzyło bezpośrednio . Do dzisiejszego dnia , mam problem z łokciem , który utknął w moim foteliku i strażacy mnie z niego wyciągali . Mam też małą bliznę , na głowie , pod włosami po zszyciu . Wszystko do mnie tak natychmiastowo wraca . . .
    Podchodząc do recepcji , zauważyłam przedziwną kobietę . Siedziała na krześle i się bujała i trzęsła . Widząc jej symetryczne , małe , świecące łzy , dopiero zrozumiałam , że może przechodzić traumę . Może ktoś jej jest w ciężkim stanie , albo przechodzi teraz operację od której zależą jej dalsze losy ? Nie mi to wiedzieć , ja mogę tylko ... gdybać .
    Idąc korytarzem , obserwując te "klatki" światła , podążające za mną , czułam się jak w najstraszniejszym horrorze . Gdy znalazłam ten numer gabinetu "69" , odrazu uśmiechnęłam się i sądziłam , że z taką liczbą nie może być źle . Zapukałam , lekarz mnie zaprosił . To , co usłyszałam 10 minut później , zmieniło całą moją opinię na świat . Wszystko . Dosłownie . Lekarz stwierdził u mnie bardzo rzadką , lecz uleczalną chorobę około sercową  . Mój szpik kostny , przy klatce piersiowej i okolicach zaczął w szybkim stopniu zanikać . Potrzebowałam dawcy i to szybko , bo choroba była coraz szersza . Odrazu zadzwoniłam do mamy , aby przywiozła mi najważniejsze rzeczy do szpitala  , bo zapowiadało się , że zostanę tutaj trochę  ,ale poprosiłam , aby o niczym nie wspominała dla Harrego . On ma na razie dość problemów , a ja jeszcze nie wiem ,co będzie dalej . Nie potrzebnie będę go tylko stresować .Leżałam w łóżku , a chwilę po wyjściu lekarza , który uzupełniał moją metryczkę , weszła zatroskana mama . Widać , że strasznie ją to ruszyło .

  - Mam nadzieję , że nie mówiłaś nic dla Harrego ? - zapytałam .

  - Nic nie mówiłam . Ale dalej sądzę , że powinien o wszystkim wiedzieć .

Matka stanęła przy łóżku jak kołek i natychmiast zabrała metryczkę .

  -Mamo , o co chodzi ?

  - Nieee. O nic . - powiedziała , zakłopotana . Widziałam , jak się poci . Coś jest nie tak .

Wstałam z łóżka i zabrałam dla matki to , co ją tak bardzo przestraszyło . Gdy na to spojrzałam , omal co nie zemdlałam . W rubryczce Matka : Maura Horan . W rubryczce Ojciec : Edward Joseph . Dlaczego tam była wypisana matka Nialla i mój ojciec ? Co tu się dzieje ?

  - Mamo ! Co tu się dzieje ? - zapytałam .  - Co tu się dzieje do cholery ? - wybuchłam .

  - Dawno chcieliśmy Ci to z ojcem powiedzieć . - a te słowa mnie złamały

  - Co chciałaś mi powiedzieć  ? Że nie jesteś moją matką ? Że mnie oszukujesz przez całe życie i nie masz odwagi się do tego przyznać ? WYJDŹ . WYJDŹ MI STĄD . - krzyknęłam na całą salę .

  - Emily . . . ja Cię pokochałam , byłaś moją córką , za taką Cię uważałam , reszta się nie liczy .

  - Wyjdź .

 Miałam łzy w oczach , wielkości grochu . Nie wiedziałam co robić i kopnęłam z całej siły w łóżko .  Po chwili złapałam za telefon i chciałam po prostu wszystko powiedzieć dla Horana , ale nie mogłam . On by juz tego w ogóle nie przeżył . Napisałam jedynie :

~I need Horan hug :< Come on to me . I'm in hospital . :c

Niespełna 10 minut później Horan wbiegł do sali i przytulił mnie od razu , jak mnie tylko zabaczył . Potrzebowałam jego ciepła . Ciepła brata . Przytulił,  siadając blisko mnie , trzymając delikatnie głowę . 

    - Em . Widzę , że nie chodzi tutaj o szpital . Co się dzieje . 

Chciałam mu wszystko powiedzieć , ale bałam się jego reakcji , nie wiedząc co odpowiedzieć powiedziałam tylko : 

 - Po prostu się stęskniłam , za takim czubkiem jak ty . 

 - Wiem , że nie o to chodzi - powiedział , chodząc po sali . - Haha , jakie fajne karteczki ! Mogę się podpisać ? - zaśmiał się Horan , pokazując palcem na metryczki . 

 - Niall ! Nie . 

Ale było za późno . Przeczytał to. Jego oczy stały się nagle szkliste i nie do opisania . Niall usiadł na łóżko , a ja go przytuliłam i wyszeptałam " jakoś to przejdziemy " . Razem braciszku . 

______________________________________________________________________

W fajnym miejscu , przestałam pisać co ? :D
Kolejny rozdział po 7 komentarzach :*

Drunk .

Miasto jeszcze śpi , okryte mgłą jak pierzyną . Harry wrócił strasznie późno , a ja czekałam na niego , przysypiając na krześle . Zjawił się o 3 nad ranem , kompletnie zalany . Nie wiem , co się stało , dlaczego , ale nie chciałam go już wczoraj dopytywać , bo nie był w stanie .
Dochodziła trzynasta , a on nadal spał . Poszłam do kuchni , ogarnąć , ponieważ moja mama dzisiaj wraca z konferencji . Wie o Harrym , ale jeszcze nie wie o moich zamiarach . O wyjeździe . O tym wszystkim . Będzie o dziewiętnastej . uf , jeszcze sporo czasu . Zza oknem , działo się coś dziwnego . Mgła ze słońcem , postanowiły zgrać się w taki idealny sposób , że ona przyjmowała kolor słońca i stawała się szaro- czerwona . Piękne . Drzewa w parku , były do połowy zakryte w lawie mgły . Głosy ludzi z trudnością przedzierały się przez mgłę , a dzieci gubiły się w ciszy. Szkoda mi ludzi , którzy w tej chwili , parzą się w usta , aby zdążyć do pracy . Ich życie jest takie ... monotonne . Nie chcę takiego życia . Harry , zapewni mi inną przyszłość . Marzę o niej , co wieczór , trzymając jego ciepłą rękę . To , co genialne , bywa czasami nie do zniesienia . Nic z tym nie zrobię . Staram się w głowie myśli pozbierać , chodź nie mam ochoty z nim o tym rozmawiać to wchodzę do pokoju i lekko przebudzam .

  - Harry . Śpisz ? - zapytałam , pół tonem .

  - Nie. - powiedział , rozciągając się , obdarowując mnie uśmiechem .

Gdy powiedział to do mnie , zauważyłam w jego oczach , pewną malutką iskierkę , która trzymała mnie przy tym , aby nie robić mu wielkiej afery za wczoraj , a tak dokładnie dzisiaj . Ale jednak postanowiłam , zapytać go , dlaczego wrócił tak późno i w takim stanie .

  - Harry ? Co się stało , dlaczego tak późno wczoraj wróciłeś ?

  - Em . Nie uwierzysz mi pewnie , ale nie pamiętam . Pamiętam , że poszedłem do chłopaków powiedzieć , o Tobie i mnie . Później , Louis zaciągnął nas wszystkich do baru , ale nie wiem co dalej . - mówił Hazza , ze zdziwieniem .

  - Harry . Znów się upiłeś , tak , że nie wiesz , co robiłeś . - odparłam zdenerwowana .
Tak ogólnie to pragnęłam go wtedy przytulić . Pragnienia zaślepiają oczy rozsądku , jak to mówi moja babcia . Powinnam go tak opierniczyć , jak nikogo innego , a ja tak po prostu odeszłam , zostawiając go , uświadomionego , że jestem na niego zła jak nikt inny .
Usiadłam na kanapie i siedziałam tam rozhisteryzowana , zastanawiając się , co on mógł tam robić .  Po chwili usłyszałam dźwięk gwizdania , czyli przyszedł SMS . Od Zayna :

  ~Emily . Jest Harry u Ciebie ? 

Odpisałam mu : 

~Tak . Przyszedł tak najebany , że ledwo co do łóżka doszedł . Wiesz może , jak to się stało ? ; ) 
- zapytałam ironicznie . 

Nie minęło 5 minut , a Zayn odpisał : 

~Ja nie wiem . Przyszedł do nas o 2 w nocy i gadał coś , ale wiesz , jak Harry po pijaku mówi . Idę na śniadanie . Bb . xx

Dalej nic nie wiem , jak się stało , ale mam nadzieję , że się wyjaśni  . Chce mu pomóc , bo miłość prawdziwa rozpoczyna się wtedy , gdy chcesz pomóc i nie chcesz w zamian nic . Tak jest z Harrym . 


czwartek, 13 grudnia 2012

Forever young, forever between us .

Siemka ♥ Przepraszam , za wszystko , że was tak niepokoiłam tym wszystkim :< Musiałam chwilowo zawiesić bloga i zmienić adres , ale już jest ok i obiecuję , że wszystko nadrobię :*

______________________________________________________________________

,,Forever young , forever between us "



    Leżeliśmy na łóżku . ON - jeszcze spał , a ja bawiłam się jego loczkami i chciałam tą chwilę zostawić na zawsze . Czułam , jakbyśmy byli wiecznie młodzi i mieli być wiecznie razem . Gdy się przebudzał , położyłam się i udawałam , że spałam , sprawdzając co zrobi . Oparł się o rękę , zgarnął mi włosy z twarzy , delikatnie pocałował , abym przypadkiem się nie "obudziła " . I siedział tak , pół godziny , nie budząc mnie , zdając sobie sprawę , że każdy normalny człowiek , o tej porze , już powinien być na nogach i jeść przynajmniej śniadanie . Ale ON był inny , wolał , abym sama się przebudziła w idealnym humorze , aby ten mógł mnie rozbawiać . Otworzyłam jedno oko , szczerząc się do niego , jak do nikogo innego . 

  - Obudziłaś się .- powiedział , dając mi delikatnego buziola w usta , następnie przygryzając wargę  . 

  - Wiesz , że dzisiaj przez ciebie , nie poszłam na korepetycje? - zapytałam , śmiejąc się . 

  - Nie mogę , pozwolić , aby przeze mnie , twój geniusz zamierał . - zaśmiał się . - Głodna ? 

  - Jaak wilk . - powiedziałam , próbując wstać . 
  - Siedź , już gotowe , czeka na Ciebie. - mówił to , z takim ... nie wiem , jak to opisać . Mówił to z taką miłością i zafascynowaniem , naszą sytuacją . 

  - O proszę . Czyżbym znalazła kucharza ? - zaśmiałam się . 

 Wyszedł z pokoju , puszczając do mnie oko . Uwielbiałam te jego , ruchy . Nie dało się ich zastąpić . Nikt go nie pobije w puszczaniu oczek czy też udawaniu , że go nie ma . Noo , chyba że  mistrzowski Niall . A właśnie ! Niall , muszę do niego zadzwonić i zapytać , co z Zaynem . 
A może lepiej będzie zadzwonić do Guru ? Ona pewnie lepiej wie . - powiedziałam sobie w głowie , śmiejąc sama do siebie . 

  - Jajecznica z kurkami , świeżymi bułkami i sokiem pomarańczowym , takim jak uwielbiasz . - powiedział , błyszcząc oczami , trzymając w ręku moją ulubioną , drewnianą tacę do łóżka .  

  - Mówiłam Ci ,że jesteś kochany ? 

  - Mówiłaś , ale możesz powiedzieć , jeszcze raz - zaśmiał się . 

Wstałam z łóżka , subtelnie podchodząc do loczka . Stałam koło niego tylko w jego koszulce i spodenkach . Założyłam ręce na JEGO ramiona , szepcąc do ucha " jesteś kochany " , całując później w usta . 

   - Mmm . Lubię to . - powiedział , mrużąc oczy .- A teraz sio do łóżka . Śniadanie zawitało . 

Siedziałam tam i cały czas chwaliłam jego pyszne śniadanie . Skąd wiedział , że lubię kurki ? Czyta mi w myślach , czubek . Mimo wszystko , mimo dobrego nastroju , źle się czułam . Bolało mnie w okolicach klatki piersiowej , ale nic nie mówiłam , aby go nie niepokoić . Wiedziałam , że się za bardzo przejmie i po prostu , zacznie panikować , jak to Hazza . 
Po jakiejś chwili , ból przeszedł , a ja , spowrotem powróciłam do spożywania posiłku , zrobionego przez najcudowniejszego chłopaka na Ziemi , który może mieć każdą , a chce mnie . To takie przecudowne uczucie , gdy wiesz , że jesteś dla kogoś ważna . Nieziemsko . Nevermind. Chciałabym , aby czas się zatrzymał , a ja z nim , zawsze , tak jak jest teraz . 

 - Harry . A co będzie dalej ? - zapytałam , z lekka zakłopotana . 

 - Nie wiem . Nie wiem , jak to pogodzić . Londyn , USA , Polska . Choćbym chciał , najbardziej na świecie , zostać tu , na zawsze z Tobą , to wiesz , że byłbym to zrobił . - powiedział . 

 - Kończę szkołę , za kilka miesięcy . Może , ja . . . 

 - Właśnie . To byłby idealny pomysł ! Zostałbym z chłopakami w Polsce , zrobilibyśmy małą trasę , po tutejszych państwach w okolicy i wytwórnia by nic do nas nie powiedziała , bo nie siedzimy na tyłkach , tylko gramy koncerty . A , Em ? Zamieszkałabyś ze mną ? Podróżowała ? - zapytał , kusząc swoimi oczami . 

 - Sam pomysł brzmi kusząco . - odpowiedziałam. - Ale co na to mama ? Wiesz , ze tak głuptasie . Jeśli będę mogła , byłabym z Tobą w każdej sekundzie mojego życia . 

 - Tak bardzo mi na Tobie zależy . - odparł , obdarowywując mnie pocałunkiem . 

 - Nie sądzisz , że jesteśmy zbyt słodcy ? - zapytałam , śmiejąc się . 
 - My ? My się dopiero rozgrzewamy . 

***

  Harry , musiał iść do hotelu do chłopców , aby przedstawić im nasz plan działania . Ciekawe co oni na to . Zayn pewnie poprze Hazzę , który też ma w interesie zostać w Polsce z Nadią . Widziałam , ta chemię pomiędzy nimi . Cieszyłam się , że znaleźli siebie i są szczęśliwi przy sobie . 

Dzwoniąc do Guru , słyszałam przecudowną piosenkę One Direction - Rock Me . Uwielbiałam ją , a słysząc ją , od razu , przypomniała mi się noc z Hazzą . Piękne wspomnienie , o którym marzyła by każda dziewczyna . 

  - Hallo ? - usłyszałam , rześki głos Nadii . 

  - O proszę . Kto tu , o godzinie 11 , już nie śpi ? Kto podmienił , moją Guru ? - zaśmiałam się do telefonu . 

  - To pewnie ten przystojniak , co śpi w moim łóżku . 

  - Oo , proszę . Chociaż , wiedziałam , że tak będzie . 

  - No , a ty jak z Hazzą ? było ? - zapytała . 

  - Było , było . Postanowił zaczekać na mnie i wyjeżdżam od razu , po zakończeniu szkoły do Londynu . 

  - O proszę . Dobra ,Emily , muszę kończyć . Bo zaraz naleśniki mi się przypalą . Pogadamy później . buziaki . 

  - Papa - odparłam . 

Siedziałam na środku pokoju i rozmyślałam , co by tu takiego zrobić . Oparłam się na łóżko i wzięłam laptopa . Weszłam szybciutko na fejsa , a tam , już słodziachne zdjęcia Nadii i Zayna , jak biega z Guru na plecach . To zapewne sprawka Nialla . Niestety pod wpisem , było wiele obraźliwych tekstów co do Guru . Kilka było od Perrie . Nie wiem , czy wspomniałam , ale Perrie , to była dziewczyna Zayna , z którą zerwał jakiś miesiąc temu , jak poznał Eli , a ona się do dzisiaj na nim mści . No cóż . Niestety , ta sprawa nie "zleciała" po mnie , jak powinna . Przejmowałam się , co zrobi Nadia , jak zobaczy te komentarze , a co zrobi Zayn . Zayn , niestety był trochę wybuchowy i może zadzwonić do niej i nawtykać jej , jaka jest okropna . Szkoda mi trochę tej Perrie , bo chciała najlepiej , ale Zayn tego nie dostrzegał . U nich nie było "HAPPY END'U" . Nie zawsze , życie usłane jest płatkami róż . Wstałam , spojrzałam w okno i dopiero spostrzegłam , że bez Hazzy , moje życie było by , takie ... nudne . Zwykłe , przytłaczające .

 Dostrzegłam też , że dopóki ON jest przy mnie , wszystko ma jakąś przyszłość . . . 

______________________________________________________________________

Komentujcie kochani ♥ Bardzo mi na tym zależy ♥ 

Dobra  , wiem , że stać Was na to . Wstawiam kolejny rozdział , tylko pod takim warunkiem ; ) 7 komentarzy , pod tym oto rozdzialem ; )

wtorek, 4 grudnia 2012

12. One Moment Tonight ♥

Siedzieliśmy na podłodze i oglądaliśmy moje stare zdjęcia z dzieciństwa. Gdy większość zobaczyli , zakrywałam twarz , aby nie widzieć śmiechu innych . Postanowiłam , że pokażę zdjęcia z mojego Iphona z jednej z imprez z 1D jak chłopcy się upili . Chciałam , też trochę ich upokorzyć przed samym sobą . Tak jak oni mnie . Śmiałam się sama z siebie , ale to się zmieni . Podłączając telefon do laptopa , prypomniało mi się , że to działa na metodzie screenów . Czekałam ,aż się naładuje i wyszłam po coś do picia do kuchni . Po 5 minutach zauważyłam , że w pokoju nie ma Hazzy .

 - Gdzie jest mój Hazza ? - zapytałam , sącząc sok pomarańczowy .

 - Emily . Bo on coś znalazł na twoim telefonie . W SMS-ach , chciał się pośmiać trochę , że nic nie rozumie z Twojego języka . Ale umie powiedzieć , że kogoś kocha po polsku . Znalazł od jakiegoś Maćka SMS , gdzie było , że Cię kocha . - odparł Louis .

 Łzy napłynęły mi do oczu , a szklanka wypadła z ręki , tworząc wielką eksplozję .

 - GDZIE ON JEST ? - krzyknęłam .

 - Nie wiem . Sprawdź , przed blokiem . Powinien jeszcze tam siedzieć . - wtrącił Zayn .

Wybiegłam przed blok w bluzce na krótki rękaw i spodenkach . Nie obchodziło mnie teraz to , że jest zimno . Ważny był Harry . Przyjechał do mnie nie po to aby cierpieć  ,tylko aby wykorzystać te chwile ze mną w 100 procentach . Siedział chłopak . Zakapturzony . Siedział , a w świetle latarni , odbijały się tylko kryształowe łzy płynące z jego oczy . Zza kapturu , wystawało kilka loczków , co dowodziło , że to jest mój Hazza .

 - Harry . Co ty tu robisz ? - zapytałam , siadając obok niego .

 - Odejdź ode mnie . - odparł , wstając z ławki idąc powoli w stronę miasta .

 - Harry . Nie zostawiaj mnie . - krzyknęłam , dławiąc się łzami .

 - Sądziłem , że jesteś tą jedyną , która skradła moje serce , ale najwidoczniej się myliłem . - odparł , ciągając nosem . - Okłamałaś mnie . - odparł , kierując się w stronę ulicy .

 - Harry ! Nie zostawiaj mnie . Wiesz , że to nie prawda.  To on mi napisał , że mnie kocha . Ja mu nie odpisałam .

 - Nie wiem , co mogłaś z nim robić . . .- powiedział . - Przyrzekasz mi na mnie , że nic Cię z nim nie łączy ? - powiedział , podnosząc delikatnie ręce w kieszeniach .

 - Przyrzekam . Harry . Kocham Cię . I zawsze będę . Kocham twój głos . Kocham całego Ciebie. Nikogo innego . Ty mi wystarczasz . - odparłam , wtulając się w jego miękkie ramię .

 - Nie wiesz , jak bolała mnie sama myśl o tym , że mogłaś kochać kogo innego . Nawet nie wiesz , jak bardzo . - powiedział , całując mnie w czoło , oczami wędrując po wszystkich okolicznych latarniach , szukając ratunku .

Poszliśmy powoli do klatki . Dał mi swoją kurtkę , ponieważ jak wspomniałam , wybiegłam pól naga , bo mojego księcia z bajki . Weszliśmy do pokoju , a Niall puścił do mnie oko i powiedział po cichu , że będzie ok . Wysłałam mu tajemnie buziaczka , a on udając , że go odbiera wywrócił się do tyłu . Kochany idiota ♥

Reszta wieczoru , przebiegła idealnie . Widziałam tylko Hazzę i jego uśmiech . Widziałam też zadowoloną Guru i Zayna . Obściskujących się co 5 minut . Nadeszła 22 . Nadia musiała iść do domu , a chłopcy do hotelu . Postanowiłam ich kawałek odprowadzić  ,a dokładnie pod dom Guru . Szła cały czas kilka kroków przed nami z Zaynem , trzymając się słodko za ręce . Jakieś 200 metrów przed jej blokiem , Zayn wziął ją na plecy i zaczeli biegać jak szaleni . Byli po piwie , ale to raczej była miłość , nie promile . Ciężko to odróżnić . Zauważyłam , że zaraz zaczyna się godzina policyjna i muszę wracać . Żegnając się z chłopcami , Harry stwierdził , że nie mogę sama wracać do domu . Jeśli dobrze widziałam to Nadia weszła do klatki z Zaynem , a 3 chłopców poszli do hotelu , wzdychając . Wiadomo , że jutro będę 3249359023 godzinne opowieści , jak tej nocy było cudownie . Wiem to . Czułam też co się stanie tego wieczoru . Czułam napięcie . Harry tak subtelnie dotykał mnie za bok . Jeszcze mamy nie ma przez 2 dni , bo pojechała na konferencję do Berlina . Wiedziałam , że dzisiaj będzie mój pierwszy raz . Stanęłam przed klatką .

 - I co , pewnie chciałbyś ze mną , wejść do domu ? - zaśmiałam się .

 - Oh , nie wiesz jak bardzo . - zaśmiał się Hazza .

Pocałował mnie w usta i był to jeden długi pocałunek , aż do mojego pokoju . Nie wiem , jak otworzyłam drzwi . Jak trafiłam kluczykiem do drzwi . Nie ważne to było . Żyłam w tamtym momencie chwilą . Położyłam się na łóżku opierając o poduszkę . Harry , zawisł nade mną i zaczął obsypywać mnie pocałunkami po szyi . Moje dłonie powędrowały na jego biodra , jego też . Moje zaś po czasie , zaczęły rozpinać jego miękką, bawełnianą  koszulę . Byłam wyluzowana . Za chwilę zrobię to z chłopakiem , którego pragnę i kocham . Nie z pierwszym lepszym . Jego dłonie podsuwały się coraz wyżej. Napięcie rosło . On , zdjął spodnie , a mi subtelnie , z uśmiechem rozpiął guzik i ściągnął niebieskie spodenki . Wszystko wokół leżało porozrzucane , nie to teraz miało największe znaczenie . Zrobiliśmy to . Robił to tak delikatnie , powoli . Nie mogłam narzekać  ,ani nic  tym stylu . O takim pierwszym razie marzyłam . Takiego pragnęłam . Po 2 godzinach , zasnęliśmy , a ja wtulona w jego ramiona , pocałowałam go na dobranoc .

 - Dziękuję - szepnęłam .

 - Nie masz za co . Kocham Cię . Mam nadzieję  ,że nie będziesz tego nigdy żałować . - powiedział , przytulając mnie .

______________________________________________________________________________

Boże , strasznie Was przepraszam za ten rozdział :C pierwszy raz pisze , o tym , i nie wiedziałam , za bardzo jak się za to zabrać . Moja głowa , strasznie , napracowała się , próbując jakoś to zilustrować . Wszelką krytykę , proszę ująć w komentarzach ♥

poniedziałek, 3 grudnia 2012

I will always love you ♥

     Chłopcy stali , z tak śmiesznymi wyrazami twarzy , że nie mogłam przestać chichotać . Harry , oparty ręką , o skrawek łóżka obok mojej głowy , spuścił loczki w dół i uśmiechnął się do mnie , pokazując śnieżne zęby . Spuścił wzrok , po mnie całej , przygryzł wargę i wstał podając rękę , aby mnie podnieść . Wstałam na zasadzie sprężynki , złapałam go za rękę , on pociągnął i przyciągnął do siebie tak blisko , że nasze usta delikatnie się stykneły , co później przerodziło się w namiętny pocałunek . Chłopcy stali przed tą szybą jak idioci i nie wiedzieli na co patrzyć. Czy na mnie , czy na Harrego , czy najbezpieczniej będzie po prostu spoglądać na sufit . Każdy sobie coś znalazł , tylko nie Louis .

  - Spójrz na minę Louisa - szepnęłam .

 A on , jak zwykle zapewne rozmyślał o czymś , co nie ma żadnego szczególnego znaczenia . Gdzie kupić marchewki . Gdzie będą świeższe i takie tam . Z resztą , jak to Louis . Chciałabym zrozumieć jego tok postępowania .

   Po chwili ktoś zapukał do drzwi . Sądziłam , że to Nadia , wracająca z zajęć z pianina . Otwierając drzwi , zdziwiłam się. To była Eli . Stała zapłakana z torbą pełną niezłożonych ubrań . Widać było , że była pakowana w szybkim tempie .

   - Eli ... co się stało ? Wejdź . - powiedziałam , ledwo przełykając ślinę .

 Weszła . Poczułam tylko woń , męskich perfum . Perfum Zayna . Ale gdzie on właśnie do cholery jest !? Dlaczego przyszła sama . Od 2 miesięcy razem mieszkają ... w Londynie . Na Eli rodzice są piekielnie zdenerwowani , za to , że nie wróciła do domu . Nie podchodzi do matury .

  - Gdzie jest Zayn ? Co tu się do cholery dzieje !? - zapytałam zdruzgotana , patrząc prosto w jej szklane tęczówki .

  - Zayn ? Nie obchodzi mnie to za bardzo . Rozmawiałaś z moimi rodzicami ? - zapytała , cichutko łkając i ścierając rozmazany makijaż w rękawy .

  - Rozmawiałam . Są na ciebie trochę wkurzeni , ale jak Cię zobaczą , to na pewno im przejdzie . Są zdenerwowani dlatego , że się o Ciebie boją. - odparłam , zarzucając nogę na nogę . - Co się stało , Eli ?

  - Em , ja już tak nie mogłam . Wiesz , że jestem cierpliwą osobą , ale to , co się stało w Londynie, mnie przerosło . Po prostu nie mogłam już tak dalej ciągnąć . - powiedziała , starając opanować serce , które biło jak szalone . Próbowała też ustabilizować swój oddech , który był nie równy .

  - Eli . Wiesz , że nie jestem zbyt domyślną dziewczyną . - zaśmiałam się . - Powiedz mi , dosłownie , co się stało .

  - Zayn . Wychodził co wieczór , mówiąc , że idzie do chłopaków na próbę . Wczoraj , dowiedziałam się , że chłopcy wyjechali do Polski , do Ciebie . Postanowiłam przejść się do tego klubu gdzie się poznaliśmy . Weszłam za kulisy . Spotkałam go z jakąś dziewczyną . Siedzieli na kanapie i on ją czarował , tymi pięknymi oczami , tak samo jak mnie . Tłumaczył się , że to jego siostra , czy coś w tym typie , ale ja wiedziałam , że kłamie  . Widziałam to po jego ruchach . Em . Powiedz , mi tylko , że dobrze zrobiłam . Proszę . - opowiedziała , łkając co chwilę .

   Wtedy całe moje zdanie o Zaynie , legło . Jeśli to wszystko prawda , to mu nawtykam - dupków - pedałów i tego typów wyzwisk . Nikt nie będzie krzywdził mojej przyjaciółki , chodź nie wiadomo co by zrobiła . Nikt nie ma prawa jej skrzywdzić , koniec kropka .

  - Jesteś pewna , że to na pewno , nie jego siostra . Eli . . . - powiedziałam , głaszcząc ją delikatnie po plecach .

 - Em ! Pomyśl sobie ! Harry mówi Ci , że chodzi na próby co wieczor , znika . Tego wieczoru , dowiadujesz się , że reszty chłopaków nie ma . Widzisz go z dziewczyną . Gdybyś tam weszła , chwilę później , albo wcześniej , nie wiadomo co byś zobaczyła . Jak byś się czuła ? Ja poczułam się upokorzona . - powiedziała . Widziałam , jak co raz większe łzy , wypływają z jej oczu .

 - Rozumiem , że mogłaś się tak poczuć . Poczekaj chwilę  ,z decyzją o Waszym związku . Nic nie podejmuj pochopnie.

 - Już , podjęłam decyzję . Wykrzyczałam je nawet na całe studio . - zaśmiała się .

 - Zaczekaj chwilkę , zaraz przyjdę .

Poszłam do pokoju , sprawdzić , czy chłopcy już nic nie zbroili . Byłam w podłym nastroju , ale gdy weszłam zobaczyłam Harrego stojącego przy szybie , przytulającego szybę plecami . A za nim ? A za nim stał Niall , liżący tą szybę , koło jego szyi . Uśmiałam się jak ostatni głupek .

  - O co Ci chodzi ? - zapytał Harry .

  - Odwróć się słońce . - zaśmiałam się .

  - Łooo Fuck . Co to jest ? - zapytał , dotykając języka Nialla , przez szybę . Uśmiechnął się wtedy tak pięknie  , a ja nie miałam nastroju, żeby mu go odwzajemnić . Ostatnimi czasy , słabo sie czuje . Jeszcze ta akcja z Zaynem . Zniszczę go .

  - A gdzie Liam ? - zapytałam .

  Wszyscy chłopcy zaczęli się oglądać i szukać przy krzakach . W takich miejscach , gdzie Liam mógł być najprawdopodobniej . Wszystko sprawdziliśmy , tylko nie najpewniejszego miejsca , gdzie można go spotkać . Ogródek Mamy ! Już bajerował jakieś marcheweczki i czaił się którą tu sobie wyrwać . Widziałam , że dogadał się z moją mamą , bo doradzała mu która będzie najładniejsza . Nic do nich nie miała . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Obejrzałam się , mama w ogródku . Chłopcy przed szybą , Louis przy marchewkach , Eli na kanapie . Otworzyłam drzwi i ledwo co nie zamarłam . Zobaczyłam Zayna , a za nim stała Nadia .

  - Co ty tu jeszcze robisz ? - zapytałam .

  - Em . Odsuń się to nie twoje sprawy . Jest Elizabeth ? - zapytał poważnie .

  - Dla Ciebie nie . Guru , wejdź do domu . A temu panu podziękujemy . - powiedziałam , ciagnąc Nadię za rękę i zamykając drzwi przed nosem Zayna .

Obserwowałam jeszcze chwilę przez wizjer czy stoi na klatce . Przez jakieś 4 godziny siedział , na pierwszym schodku , wysłuchując wszelkie dźwięki zza drzwi .

 - Dobra Em . Nie mogę Cię niepokoić mną . Ja już pójdę . - powiedziała Eli , otwierając drzwi .

 - Eli ! Nie ! - krzyknęłam , ale nie zdążyłam .

Stało się , nastała konfrontacja dwóch stron . OBOJE gdy się tylko zobaczyli , popłakali się jak małe dzieci . ON chciał się zatrzymać , porozmawiać . ONA , uciekała od jego wzroku . Postanowiłam , ze nie mogę mówić , dla Eli co ma robić . Zamknęłam drzwi , ale obserwowałam wszystko przez wizjer . Nic nie słyszałam najgorsze było to , ale na końcu rozmowy , Eli go spoliczkowała .Moja pierwsza myśl:
  ~Dobrze mu tak .
Po czasie dopiero zrozumiałam , że jej punkt mógł być inny , niż był realnie . Działała pod wpływem impulsu . Z resztą  ,to jej życie.

 - Ty się tak nie szczerz , bo zęby Ci wypadną - powiedziałam do Nadii .

 - Jakby Ciebie to samo spotkało co mnie , to być biegała jak stuknięta , po tym pokoju . Z resztą , przypomnij sobie twoją reakcję po spotkaniu Hazzy . Jak biegałaś po hotelu . Jak dostaliśmy 3 skargi za słuchanie głośno muzyki jakiś 5 rozkapryszonych chłopców , zdaniem innych . Przypomnij sobie - zaśmiała się , szczerząc zęby .

 - A co Cię dokładnie tak uszczęśliwiło ? - zapytałam .

 - Nie wiem dokładnie . Zobaczyłam Zayna na klatce schodowej . Przetarłam oczy , a on tam nadal był . Poczułam coś dziwnego w brzuchu . Chyba się zakochałam . - powiedziała , kręcąc oczami .

 - Guru . Nie wiesz , co mówisz. Nie możesz się w nim zakochać . Właśnie wyszła , taka jedna która się w nim zakochała i nie wyszło .

 - Mi wyjdzie . Zobaczysz . Ja nie jestem inna . - odparła .

Najgorsze jest to , że jeśli Nadia sobie coś powie , to tego dotrzyma i się zobowiąże . Ma to swoje wady i zalety , bo uczy się idealnie , ale jeśli jakiś pedał Z ROBAKAMI WE WŁOSACH robi sobie z niej , żarty to , ją to bardzo dotknie , bo w ten związek wkłada bardzo wiele . 100 % siebie .

Przykład z życia wzięty . Nikt by się nawet nie ośmielił , o czymś takim pomyśleć , a to na dodatek spotkało tak wierną i oddaną osobę . Spojrzałam w okno . Zayn siedział na ławce przed klatką schodową .

 - Jak tak Ci zależy . To idź . Siedzi przez klatką . - powiedziałam .

 - Naprawdę , mogę? - zapytała

 - idź .  - mówiłam to , wiedząc, że jest nie okej do Eli , ale ona go odpuściła , a serce nie sługa .

Wyszła , widziałam , jak krępowała się przy nim , żeby koło niego usiadł . W końcu , sam jej zaproponował , aby się przysiadła . No i gadka poszła w tany . Siedzieli tam do późnej nocy i rozmawiali jak para , przeznaczonych dla siebie ludzi . A Harry z chłopakami usieli na środku pokoju i zapewne myśleli , co by tu zniszczyć . Uwielbiam ich . Gdy weszłam do pokoju , Niall z Louisem , "podśmiechiwali" .
Nie wiedziałam o co chodzi , do czasu , gdy spojrzałam na obraz Harrego i reszty zespołu . Dorysowali mnie , koło jego twarzy . Nie powiem , że nawet ładnie. A każdy , pod każdym portretem się podpisał .

 - Dziękuję chłopcy ! Za wszystko ! - powiedziałam do nich . Puszczając do każdego oko , nawet do Stylesa .

 -Ej , ja nie chcę oka. - powiedział , śmiejąc się Harry .

Usiadłam do niego na kolana , a on , zaczął delikatnie całować mnie po szyi . Chciał wznowić , atmosferę , taką , jaka była , przed przyjściem chłopaków . No ale cóż . Usłyszałam trzaśnięcie drzwi . To była Nadia z Zaynem . Całowali się . Stanęłam w przejściu i obserwowałam co Zayn zrobi , jak mnie zobaczy .

  - Emily . Możemy na chwilę , na bok ? - zapytał poprawiając swój dawniej blond loczek .

  - Eh . No chodź . I pociągnęłam go za rękę w stronę kuchni .

Stałam oparta o blat , a on , przebierał jabłka .

  - To nie było tak . - powiedział , spuszczając głowę w dół . - To naprawdę była moja siostra . Doniya . Nie wrócimy już do siebie pewnie, bo zakochałem się na dobre już . Nie mam wyjścia . Chciałem się z nią pogodzić , ale nie wrócić . Ona nie była stworzona dla mnie . Może to i nawet przeznaczenie.  Ale nie chcę , abyś patrzyła , na mnie , jak na łamacza serc czy lovelasa . Daj mi szansę . - powiedział .

 Wtedy miałam mętlik w głowie . Harry , Niall , Louis , Liam , Zayn , Guru , Eli . Wszyscy byli dla mnie tak samo ważni . Zaprosiłam ich od pokoju . Usiedli tak , że nie było miejsca dla mnie . Aby uświadomić dla Guru , że wszytko pomiędzy mną a Harrym jest okej , usiadłam na niego , w jego stronę i zaczęłam go całować .

   - Taką Cię kocham . Nieprzewidywalną . - szepnął do ucha Harold .

   - Wszystko słyszeliśmy , lovelasie . - zaśmiał się Zayn , machając do niego palcem .

Harry , popchał go tak , że usta Nadii i jego sie styknęły. To dzięki niemu oni odważyli się , znaczy nie mieli wyjścia , na taki krok . Całowali się , i całowali , końca nie było widać . Widać , że każdy z nich tego pragnął . Nigdy nie widziałam , takiej miłości w oczach . Zapewne dlatego , że nigdy nie widziałam się z Harrym razem w lustrze .


I used to think that I was better alone,
Why did I ever wanna let you go?
Under the moonlight as we stared at the sea,
The words you whispered I will always believe
- zaśpiewał Louis z resztą chłopaków , patrząc na mnie i Harrego . 

niedziela, 2 grudnia 2012

Równo Miesiąc ! ♥

Z tego powodu , że obiecałam i wgl , wstawiam kilka gifów z naszymi chłoptasiami ♥

L: Niall ! [T.I] powiedziała , że chętnie się z Tobą umówi . 



T: Zayn ! TO ten dupek który mnie zranił ! 



Harry ogląda wiadomości , w którym jest ukazane jak całujesz się ze swoim chłopakiem . 



T: Louis Kochanie . 
L: Tak słońce ? 
T:Przepraszam , ale musiałam wziąć twoje marchewki do zupy . 

L: [T.I] Jesteś brzydka i głupia . 
Lou :


T: Kotek , dlaczego masz taką minę ? Boisz się czegoś ? 
L: Tak , twojego taty . 



P: Ej chłopaki [T.I] tu jest . 
1D : gdzie ? 


One Direction - twoi przyjaciele - właśnie nagrywają teledysk do nowej piosenki .Ty dzwonisz i mówisz , że jestes już w Londynie . 
P: Chłopaki , gdzie wy teraz jedziecie ? - krzyczy zdenerwowany . 
1D : Do [ T.I] - krzyczą zadowoleni . 


Wchodzisz do domu i jest totalny syf . Ledwo co przechodzisz , jedzenie i inne takie leżą na podłodze . 
T: Kurwa ! Chłopaki ! Kto tu teraz posprząta ? - zapytałaś zdenerwowana , poprawiając włosy . 
H: Niech zgadnę . . .
H: Przykro mi piękna . Wypadło na Ciebie :D


T: Chłopacy!Chłopacy!
1D: Co ? 
T: Paul pozwolił jechać mi z Wami w trasę . Cieszycie się ?


Reporter : Harry, odpowiesz nam na kilka pytań ? 
H: Oczywiście , tylko szybko , bo [T.I] czeka na mnie w samochodzie . 


L:Ej , popatrzcie [T.I] tam stoi !



L: Harry , zostaniesz świadkiem na moim ślubie z [T.I] ?
H: Oczywiście . 




Jesteś z 1D na plaży . Masz na sobie bikini 2częsciowe  , zawiązywane na sznurki na szyi . Nagle , Harry z Louisem , podbiegają do Ciebie i ciągną za nie . Stanik spada na piach . 
T: Co za debile z Was !



_____________________________________________________________________________

Zapraszaaaam do dalszego oglądania . Dzisiaj , cały dzień , będą tego typu rzeczy , no i pod koniec , jakieś opowiadanie <3 dziękuję  ,że jesteście ze mną ♥

sobota, 1 grudnia 2012

I'm in love with you . ♥

   Staliśmy pod szkołą i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Usiedliśmy na murek po czym "zaatakowała" nas moja przyjaciółka z resztą napalonych lasek ze szkoły . ' fanek ' . Takich samych fanek , jak zaatakowały Harrego na lotnisku . Też były wielkimi fankam Harrego . Takimi fankami , że aż pozbawiły go pamięci do mnie . Jeśli to jest cena sławy , to nigdy nie chcę jej płacić . Przenigdy . Nadia wiedziała o wszystkim . Opowiedziałam jej o całej sytuacji z Harrym , w Londynie . Lubiła jego muzykę , ale za to , że rozkochał mnie w sobie , nienawidziła go - jako osoby . Ale gdy zauważyła , mój szeroki uśmiech na całą twarz , od razu zmniejszyła trochę swój dystans do niego . To ona mnie zaraziła ich muzyką . Ona mi ich pokazała . Jestem jej ogromnie wdzięczna za to .

   - Dziękuję Nadia . - powiedział Hazza , patrząc na mnie ukradkiem .

   - Nie ma za co. Nie zrobiłam tego dla Ciebie , tylko dla uśmiechu tego pajaca , bo z jej wyrazem twarzy nie dało się po prostu żyć . - powiedziała , naśladując moją twarz w słabych momentach .

   - Czy ja o czymś nie wiem ? - zapytałam .

   - Długo by opowiadać .- zaśmieli się oboje .

Wiedziałam , że to właśnie ona , wielka przeciwniczka mojego spotkania z Hazzą , pomogła mu . Ja się z nią jeszcze rozprawię. Podziękuję jej najmocniej jak potrafię . Będzie moim guru . Spotkanie z Harrym , było moim największym marzeniem po wyjeździe z Londynu .
   Przed jego przyjazdem , ciężko było mi zachować zimną krew. Wystarczyło tylko wspomnieć , albo puścić piosenkę One Direction , a ja płakałam . Łzy mi samoistnie leciały z oczu . Leciały po mojej twarzy , jak małe iskierki , pędzące do zjednoczenia . Przez to wszystko , zaczęłam palić . Paliłam smutki  . Już nic mi nie dawało wyżalanie się dla Nadii . Eli została w Londynie razem z Zaynem . Została mi tylko ona .

  - To ja już Was zostawię gołąbeczki . - powiedziała .

  - Pa - powiedziałam , ciepło się z nią żegnając .

Siedzieliśmy , obserwując jak ptaki latają wokół szkoły . Piękny widok . Jakbym sama na nie patrzyła , denerwowałabym się i mówiła , że to jest nudne . Ale z nim , było inaczej . Nawet zwykłe patrzenie w niebo było niesamowite. Trzęsłam się . Nie wiedziałam , czy dlatego , że mi zimno , czy byłam aż tak podekscytowana spotkaniem z loczkiem , o przecudownym głosie . Hazza  ,to chyba zauważył i przykrył mnie swoją kurtką , mając pod spodem tylko koszulkę na krótki rękaw .

 - Weź , będzie Ci zimno . Ja sobie poradzę . - powiedziałam , próbując uspokoić moje zgrzytające zęby.

 - Nie . Nawet w mojej kurtce , będzie Ci zimno . Może to pomoże - powiedział , przygryzając dolną wargę . Pocałował mnie . Uwielbiałam sposób , w jaki to robił. Otworzyłam jedynie co , delikatnie usta , aby on , mógł rozpieszczać moje podniebienie. Kochałam go za to jaki jest i za to , co on ze mną robi . Doprowadzał mnie do szaleństwa .

 - Zwariowany dzień . - odparłam , patrząc w niebo .

 - Zrobimy coś szalonego ? - zapytał , pokazując swoje przecudowne , bialutkie zęby .

 - Ja jestem pierwsza do tego . - zaśmiałam się . - Wiem , co zrobimy .

 Pociągnęłam go za rękę i pobiegliśmy w stronę mojego domu . Otworzyłam ochoczo drzwi i wbijając się w butach do kuchni , powiedziałam :

 - Mamo , poznaj mojego chłopaka . W szkole wszystko ok , ale chce Ci go przedstawić - powiedziałam , trzymając za sobą kartkę ze sprawdzianem z fizyki .

 - Przysięgam , że jeśli jeszcze raz , pokażesz mi plakat tego całego Harrego czy Hazzego to ... - powiedziałam , patrząc na kartkę na moimi plecami .

 - Cześć , jestem ...

 - powiedział .

Mamę zamurowało . Nie wiedziała , co ma ze sobą zrobić . Czy się ukłonić , czy podać rękę  Widziałam zszokowanie w jej oczach .

 - Dobra mamuś , my idziemy do pokoju . - powiedziałam cichutko chichocząc .

Gdy weszliśmy do pokoju , zawiało chłodem , to od otwartego okna . W rogu , stały portrety One Direction . Harry , poczuł się nieswojo . Nie wiedział , za bardzo , jak ma to skomentować .

 - Możemy to z powrotem powiesić ? - zapytał .

 - Oczywiście . - odparłam . - Teraz , gdy już mam Ciebie blisko , mogę patrzyć na Ciebie 24/7 . Powieszając obrazy , zaczeliśmy się całować . Delikatnie . Czułam euforię i napięcie w sobie . Usiedliśmy na łóżko nie przestając dotykać swoich ust . Wszystko miało być idealne . Pierwszy raz , z gwiazdą . Z moją miłością , na dodatek . Jego ręka , powędrowała , na moje biodra , a moje na jego klatkę piersiową . Jego ręce , przesuwały się z chwili na chwilę  coraz wyżej . Zaczęłam delikatnie podnosić jego koszulę , gdy usłyszeliśmy jak ktoś puka do okna . Miałam złe myśli . Sądziłam , że moja mama , zaczęła coś robić w ogrodzie i nas zauważyła . Odwróciliśmy wzrok na okno , a tam .. stał Niall , Louis i Liam . Każdy uśmiechał się do nas , wyglądając przy tym idiotycznie . Zaczęłam cicho hihotać , a Harry , nadal delikatnie całował mnie po szyi . Tą chwilą , mogłam , żyć do końca swoich dni . Z nim , w pokoju .

________________________________________________________________________________

Ten blog , jest zadedykowany specjalnie dla mojej Hiszpańskiej Dupeczki - Nadii . To dzięki niej , nadal piszę i ten blog istnieje . Dziękuje dziubasie , za to , że spierasz mnie w trudnych chwilach . Nikt chyba nie wie  ,tak wiele o mnie , jak ty . Nawet sama o sobie tyle pewnie nie wiem . DZIĘKUJĘ ♥