Bolała mnie prawda o tym wszystkim , tak samo jak bolała mnie prawda , że boli to też Nialla . Był dla mnie naprawdę jak brat , a ty się okazuje , że jest nim naprawdę . Może to pomyłka ? Chociaż matka , zaczęła się tłumaczyć więc . . . japierdole . . . co ja mam myśleć w ogóle . Dlaczego ktoś pozwolił na to , abym się tym teraz tak zadręczała ?
Skuliłam się na łóżku , oczekując na przyjście wujka Caroline , aby mi to wyjaśnił , chociaż on .
Niall . Właśnie ... Niall . Siedział oparty głową o łóżko , trzymając w ręku , daną metryczkę . Z jego oczu , jak z rynny , kapały co chwilę szklane kuleczki zwane łzami . To to mnie najbardziej bolało , że i go rodzice okłamywali . Chciałam go w tamtej chwili pocieszyć , ale nie wiedziałam jak mam to zrobić . Czułam się kompletnie bezsilna .
- Niall ? - zapytałam , aby sprawdzić co się dzieje .
Blondyn , nie odpowiedział , tylko jedynie wstał i podszedł do ściany .
- Nosz kurwa ! - krzyknął , uderzając ręką z ogromną mocą .
Wstałam energicznie z łóżka , chociaż miałam trudności z chodzeniem , bo dostałam jakieś dziwne leki i podeszłam do niego .
- Dlaczego mnie okłamywali ? Zawsze chciałem mieć kogoś . Zawsze. - powiedział , przygryzając wargę , kręcąc głową we wszystkich kierunkach .
- A Caroline ?
- Nie jest moją rodzoną siostrą . Pojawiła się u nas w domu , dopiero jak miałem 9 lat . Zawsze chciałem mieć kogoś . - powtarzał w kółko chłopak .
- Niall . Mnie też bardzo to boli . Zawsze też pragnęłam mieć kogoś , kogoś komu mogłabym mówić wszystko , kłócić się , zawsze zazdrościłam tego moim koleżankom . Na dodatek dowiedziałam się , że moja mama tak naprawdę nie jest moją mamą .
- Racja . To nie ja powinienem się tu stresować . Trzymasz się jakoś kruszyno ? - zapytał , ocierając deszcz łez z twarzy .
- Słabo . Nie wiem , co robić . nie wiem ... - nie dokończyłam zdania , gdy poczułam się słabiej , u uderzyłam mocno o podłogę całym ciałem .
***
Z perpektywy Nialla .
Co się dzieje ? Emily ! Emily ! Próbowałem ją ocucić , do chwili , aż przyjdzie lekarz . Krzyczałem najgłośniej jak potrafiłem , dławiąc się swoimi łzami . Emily ! Obudź się ! Nie możesz mnie teraz zostawić ! Nie teraz jak już Cię odzyskałem ! Błagam . Boże weź mnie , ale ją zostaw . Nie zasłużyła sobie na to wszystko . Choroba , rodzice , ja . Emily ! - krzyczałem jak najgłośniej się dało , ale ona nadal nie wstawała . Po chwili wbiegł lekarz . Próbował wszystkiego , gdy nagle podniósł ją , położył na łóżko i kazał prowadzić ją na salę operacyjną .
Proszę , niech się wybudzi . Dopiero co odzyskałem ją , odzyskałem moją prawdziwą siostrę , a ty chcesz mi już ją zabrać ? To nie jest jej czas , aby odchodziła , nie teraz .
Nie wiem , jestem kompletnie bezbronny .
***
3 godziny później .
Siedziałem pod salą operacyjną , już jakieś 3 godziny . Wszystko było dla mnie błędne . Potrzebuję jej . Żyjącej . Nie potrzebuję , kolejnego grobu do odwiedzania i tysiąca łez przy nim wypłakanym . Wystarczy mi tego . Niedługą chwilę później wyszedł lekarz .
- I co z nią ? - zapytałem , wsuwając ręce w rękawy .
- Jest nie najlepiej , serce przestało samo pracować , jest pod respiratorem i nie wiemy , czy uda nam się ponowić pracę samodzielną . Będziemy się starać , jak możemy , na jutro mamy zaplanowany zabieg . Miejmy nadzieję , że pomoże . Bądźmy dobrej myśli .
Te słowa mnie zniszczyły , odpadłem . Najzwyczajniej odpadłem . Czuję , ż wypadam stąd . Natychmiastowo .
- Czy mogę do niej wejść ?
- Oczywiście , ale jest nieprzytomna . Nie potrafimy jej wybudzić , wpadła w śpiączkę . NIe wiemy ile potrwa .
Umarłem . Zamarłem . Nie wiedziałem co powiedzieć . Nie miałem siły nawet zadzwonić do chłopaków . Godzinę później , wziąłem się na odwagę i zadzwoniłem . Harry był najszybciej , wbiegł zziajany , biorąc coraz ciężej oddech .
- Gzie ona jest ? - zapytał , ocierając łzy . - Co się stało ?
- Harry . Ona . . . ona jest moją siostrą - powiedziałem , wirując oczami po całym holu .
- Nie . Nie . Nie , to nie może być prawda . - zaprzeczał .
- To wszystko przeze mnie . To przez całą zaistniałą sytuację serce nie wytrzymało . Przykro mi . Nawet nie wiesz , jak kurwa bardzo .
- Nie obwiniaj się . To nie ty jej to powiedziałeś .
- Tak . Ale to wina mojej rodziny . To oni wszytko zatuszowali , miejąc nadzieję ,że sie nigdy nie poznamy . Popierdolone dupki . - krzyknąłem , ocierając brodę i obserwując biedną Em przez szybę .
Nie dam rady .
o matko! nie uśmiercaj jej aby!
OdpowiedzUsuńsmutno mi teraz ... masakra...
weny!
Wesołych!
dziękuję ♥ jeszcze nie wiem co z nią zrobię . Wesołych ,wesołych :*
Usuńnie waż się jej uśmiercać głupku ! :* przecież Harry tak ją kocha.! Jeszcze cała ta akcja z Niallem. woow.
OdpowiedzUsuńdawaj następny.
~cherry
wbij do mnie :D
omomo , misiaczek ♥_♥ jeszcze nie wiem , co ja z nią zrobię . ♥ Następny , jutro :* tak myślę , ale tu , ma być chociaż 7 komentarzy :D : *
UsuńWOW :) Masz wielki talent :p
OdpowiedzUsuń@natalie_ways
dziękuję , aż mi się japka cieszy jak to czytam :) ♥
OdpowiedzUsuń