poniedziałek, 3 grudnia 2012

I will always love you ♥

     Chłopcy stali , z tak śmiesznymi wyrazami twarzy , że nie mogłam przestać chichotać . Harry , oparty ręką , o skrawek łóżka obok mojej głowy , spuścił loczki w dół i uśmiechnął się do mnie , pokazując śnieżne zęby . Spuścił wzrok , po mnie całej , przygryzł wargę i wstał podając rękę , aby mnie podnieść . Wstałam na zasadzie sprężynki , złapałam go za rękę , on pociągnął i przyciągnął do siebie tak blisko , że nasze usta delikatnie się stykneły , co później przerodziło się w namiętny pocałunek . Chłopcy stali przed tą szybą jak idioci i nie wiedzieli na co patrzyć. Czy na mnie , czy na Harrego , czy najbezpieczniej będzie po prostu spoglądać na sufit . Każdy sobie coś znalazł , tylko nie Louis .

  - Spójrz na minę Louisa - szepnęłam .

 A on , jak zwykle zapewne rozmyślał o czymś , co nie ma żadnego szczególnego znaczenia . Gdzie kupić marchewki . Gdzie będą świeższe i takie tam . Z resztą , jak to Louis . Chciałabym zrozumieć jego tok postępowania .

   Po chwili ktoś zapukał do drzwi . Sądziłam , że to Nadia , wracająca z zajęć z pianina . Otwierając drzwi , zdziwiłam się. To była Eli . Stała zapłakana z torbą pełną niezłożonych ubrań . Widać było , że była pakowana w szybkim tempie .

   - Eli ... co się stało ? Wejdź . - powiedziałam , ledwo przełykając ślinę .

 Weszła . Poczułam tylko woń , męskich perfum . Perfum Zayna . Ale gdzie on właśnie do cholery jest !? Dlaczego przyszła sama . Od 2 miesięcy razem mieszkają ... w Londynie . Na Eli rodzice są piekielnie zdenerwowani , za to , że nie wróciła do domu . Nie podchodzi do matury .

  - Gdzie jest Zayn ? Co tu się do cholery dzieje !? - zapytałam zdruzgotana , patrząc prosto w jej szklane tęczówki .

  - Zayn ? Nie obchodzi mnie to za bardzo . Rozmawiałaś z moimi rodzicami ? - zapytała , cichutko łkając i ścierając rozmazany makijaż w rękawy .

  - Rozmawiałam . Są na ciebie trochę wkurzeni , ale jak Cię zobaczą , to na pewno im przejdzie . Są zdenerwowani dlatego , że się o Ciebie boją. - odparłam , zarzucając nogę na nogę . - Co się stało , Eli ?

  - Em , ja już tak nie mogłam . Wiesz , że jestem cierpliwą osobą , ale to , co się stało w Londynie, mnie przerosło . Po prostu nie mogłam już tak dalej ciągnąć . - powiedziała , starając opanować serce , które biło jak szalone . Próbowała też ustabilizować swój oddech , który był nie równy .

  - Eli . Wiesz , że nie jestem zbyt domyślną dziewczyną . - zaśmiałam się . - Powiedz mi , dosłownie , co się stało .

  - Zayn . Wychodził co wieczór , mówiąc , że idzie do chłopaków na próbę . Wczoraj , dowiedziałam się , że chłopcy wyjechali do Polski , do Ciebie . Postanowiłam przejść się do tego klubu gdzie się poznaliśmy . Weszłam za kulisy . Spotkałam go z jakąś dziewczyną . Siedzieli na kanapie i on ją czarował , tymi pięknymi oczami , tak samo jak mnie . Tłumaczył się , że to jego siostra , czy coś w tym typie , ale ja wiedziałam , że kłamie  . Widziałam to po jego ruchach . Em . Powiedz , mi tylko , że dobrze zrobiłam . Proszę . - opowiedziała , łkając co chwilę .

   Wtedy całe moje zdanie o Zaynie , legło . Jeśli to wszystko prawda , to mu nawtykam - dupków - pedałów i tego typów wyzwisk . Nikt nie będzie krzywdził mojej przyjaciółki , chodź nie wiadomo co by zrobiła . Nikt nie ma prawa jej skrzywdzić , koniec kropka .

  - Jesteś pewna , że to na pewno , nie jego siostra . Eli . . . - powiedziałam , głaszcząc ją delikatnie po plecach .

 - Em ! Pomyśl sobie ! Harry mówi Ci , że chodzi na próby co wieczor , znika . Tego wieczoru , dowiadujesz się , że reszty chłopaków nie ma . Widzisz go z dziewczyną . Gdybyś tam weszła , chwilę później , albo wcześniej , nie wiadomo co byś zobaczyła . Jak byś się czuła ? Ja poczułam się upokorzona . - powiedziała . Widziałam , jak co raz większe łzy , wypływają z jej oczu .

 - Rozumiem , że mogłaś się tak poczuć . Poczekaj chwilę  ,z decyzją o Waszym związku . Nic nie podejmuj pochopnie.

 - Już , podjęłam decyzję . Wykrzyczałam je nawet na całe studio . - zaśmiała się .

 - Zaczekaj chwilkę , zaraz przyjdę .

Poszłam do pokoju , sprawdzić , czy chłopcy już nic nie zbroili . Byłam w podłym nastroju , ale gdy weszłam zobaczyłam Harrego stojącego przy szybie , przytulającego szybę plecami . A za nim ? A za nim stał Niall , liżący tą szybę , koło jego szyi . Uśmiałam się jak ostatni głupek .

  - O co Ci chodzi ? - zapytał Harry .

  - Odwróć się słońce . - zaśmiałam się .

  - Łooo Fuck . Co to jest ? - zapytał , dotykając języka Nialla , przez szybę . Uśmiechnął się wtedy tak pięknie  , a ja nie miałam nastroju, żeby mu go odwzajemnić . Ostatnimi czasy , słabo sie czuje . Jeszcze ta akcja z Zaynem . Zniszczę go .

  - A gdzie Liam ? - zapytałam .

  Wszyscy chłopcy zaczęli się oglądać i szukać przy krzakach . W takich miejscach , gdzie Liam mógł być najprawdopodobniej . Wszystko sprawdziliśmy , tylko nie najpewniejszego miejsca , gdzie można go spotkać . Ogródek Mamy ! Już bajerował jakieś marcheweczki i czaił się którą tu sobie wyrwać . Widziałam , że dogadał się z moją mamą , bo doradzała mu która będzie najładniejsza . Nic do nich nie miała . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Obejrzałam się , mama w ogródku . Chłopcy przed szybą , Louis przy marchewkach , Eli na kanapie . Otworzyłam drzwi i ledwo co nie zamarłam . Zobaczyłam Zayna , a za nim stała Nadia .

  - Co ty tu jeszcze robisz ? - zapytałam .

  - Em . Odsuń się to nie twoje sprawy . Jest Elizabeth ? - zapytał poważnie .

  - Dla Ciebie nie . Guru , wejdź do domu . A temu panu podziękujemy . - powiedziałam , ciagnąc Nadię za rękę i zamykając drzwi przed nosem Zayna .

Obserwowałam jeszcze chwilę przez wizjer czy stoi na klatce . Przez jakieś 4 godziny siedział , na pierwszym schodku , wysłuchując wszelkie dźwięki zza drzwi .

 - Dobra Em . Nie mogę Cię niepokoić mną . Ja już pójdę . - powiedziała Eli , otwierając drzwi .

 - Eli ! Nie ! - krzyknęłam , ale nie zdążyłam .

Stało się , nastała konfrontacja dwóch stron . OBOJE gdy się tylko zobaczyli , popłakali się jak małe dzieci . ON chciał się zatrzymać , porozmawiać . ONA , uciekała od jego wzroku . Postanowiłam , ze nie mogę mówić , dla Eli co ma robić . Zamknęłam drzwi , ale obserwowałam wszystko przez wizjer . Nic nie słyszałam najgorsze było to , ale na końcu rozmowy , Eli go spoliczkowała .Moja pierwsza myśl:
  ~Dobrze mu tak .
Po czasie dopiero zrozumiałam , że jej punkt mógł być inny , niż był realnie . Działała pod wpływem impulsu . Z resztą  ,to jej życie.

 - Ty się tak nie szczerz , bo zęby Ci wypadną - powiedziałam do Nadii .

 - Jakby Ciebie to samo spotkało co mnie , to być biegała jak stuknięta , po tym pokoju . Z resztą , przypomnij sobie twoją reakcję po spotkaniu Hazzy . Jak biegałaś po hotelu . Jak dostaliśmy 3 skargi za słuchanie głośno muzyki jakiś 5 rozkapryszonych chłopców , zdaniem innych . Przypomnij sobie - zaśmiała się , szczerząc zęby .

 - A co Cię dokładnie tak uszczęśliwiło ? - zapytałam .

 - Nie wiem dokładnie . Zobaczyłam Zayna na klatce schodowej . Przetarłam oczy , a on tam nadal był . Poczułam coś dziwnego w brzuchu . Chyba się zakochałam . - powiedziała , kręcąc oczami .

 - Guru . Nie wiesz , co mówisz. Nie możesz się w nim zakochać . Właśnie wyszła , taka jedna która się w nim zakochała i nie wyszło .

 - Mi wyjdzie . Zobaczysz . Ja nie jestem inna . - odparła .

Najgorsze jest to , że jeśli Nadia sobie coś powie , to tego dotrzyma i się zobowiąże . Ma to swoje wady i zalety , bo uczy się idealnie , ale jeśli jakiś pedał Z ROBAKAMI WE WŁOSACH robi sobie z niej , żarty to , ją to bardzo dotknie , bo w ten związek wkłada bardzo wiele . 100 % siebie .

Przykład z życia wzięty . Nikt by się nawet nie ośmielił , o czymś takim pomyśleć , a to na dodatek spotkało tak wierną i oddaną osobę . Spojrzałam w okno . Zayn siedział na ławce przed klatką schodową .

 - Jak tak Ci zależy . To idź . Siedzi przez klatką . - powiedziałam .

 - Naprawdę , mogę? - zapytała

 - idź .  - mówiłam to , wiedząc, że jest nie okej do Eli , ale ona go odpuściła , a serce nie sługa .

Wyszła , widziałam , jak krępowała się przy nim , żeby koło niego usiadł . W końcu , sam jej zaproponował , aby się przysiadła . No i gadka poszła w tany . Siedzieli tam do późnej nocy i rozmawiali jak para , przeznaczonych dla siebie ludzi . A Harry z chłopakami usieli na środku pokoju i zapewne myśleli , co by tu zniszczyć . Uwielbiam ich . Gdy weszłam do pokoju , Niall z Louisem , "podśmiechiwali" .
Nie wiedziałam o co chodzi , do czasu , gdy spojrzałam na obraz Harrego i reszty zespołu . Dorysowali mnie , koło jego twarzy . Nie powiem , że nawet ładnie. A każdy , pod każdym portretem się podpisał .

 - Dziękuję chłopcy ! Za wszystko ! - powiedziałam do nich . Puszczając do każdego oko , nawet do Stylesa .

 -Ej , ja nie chcę oka. - powiedział , śmiejąc się Harry .

Usiadłam do niego na kolana , a on , zaczął delikatnie całować mnie po szyi . Chciał wznowić , atmosferę , taką , jaka była , przed przyjściem chłopaków . No ale cóż . Usłyszałam trzaśnięcie drzwi . To była Nadia z Zaynem . Całowali się . Stanęłam w przejściu i obserwowałam co Zayn zrobi , jak mnie zobaczy .

  - Emily . Możemy na chwilę , na bok ? - zapytał poprawiając swój dawniej blond loczek .

  - Eh . No chodź . I pociągnęłam go za rękę w stronę kuchni .

Stałam oparta o blat , a on , przebierał jabłka .

  - To nie było tak . - powiedział , spuszczając głowę w dół . - To naprawdę była moja siostra . Doniya . Nie wrócimy już do siebie pewnie, bo zakochałem się na dobre już . Nie mam wyjścia . Chciałem się z nią pogodzić , ale nie wrócić . Ona nie była stworzona dla mnie . Może to i nawet przeznaczenie.  Ale nie chcę , abyś patrzyła , na mnie , jak na łamacza serc czy lovelasa . Daj mi szansę . - powiedział .

 Wtedy miałam mętlik w głowie . Harry , Niall , Louis , Liam , Zayn , Guru , Eli . Wszyscy byli dla mnie tak samo ważni . Zaprosiłam ich od pokoju . Usiedli tak , że nie było miejsca dla mnie . Aby uświadomić dla Guru , że wszytko pomiędzy mną a Harrym jest okej , usiadłam na niego , w jego stronę i zaczęłam go całować .

   - Taką Cię kocham . Nieprzewidywalną . - szepnął do ucha Harold .

   - Wszystko słyszeliśmy , lovelasie . - zaśmiał się Zayn , machając do niego palcem .

Harry , popchał go tak , że usta Nadii i jego sie styknęły. To dzięki niemu oni odważyli się , znaczy nie mieli wyjścia , na taki krok . Całowali się , i całowali , końca nie było widać . Widać , że każdy z nich tego pragnął . Nigdy nie widziałam , takiej miłości w oczach . Zapewne dlatego , że nigdy nie widziałam się z Harrym razem w lustrze .


I used to think that I was better alone,
Why did I ever wanna let you go?
Under the moonlight as we stared at the sea,
The words you whispered I will always believe
- zaśpiewał Louis z resztą chłopaków , patrząc na mnie i Harrego . 

5 komentarzy:

  1. Jak prosiłaś, informuje, że na: http://i-am-alone-onedirection.blogspot.com/ Pojawił się rozdział drugi ♥ Serdecznie zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział!
    podoba mi się twój styl pisania ;p
    weny !

    OdpowiedzUsuń
  3. O w mordeczkę <3 KOCHAM CI Miśku <3 Szybko dodaj NEXTA BO JA TU SRAAAAAAAAAAAAAAAAAAm. Ja chcę nexta !!! <3
    Kocham CIĘ !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMOMOM ♥ misiaczkuu ♥ postaram się niedługo , chociaż wiesz :< szkoła :<

      Usuń