Spojrzałam na Harrego . A on przez sen coś dukał , co było dla mnie w ogóle nie zrozumiane . Dopiero , gdy wsłuchałam się w to usłyszałam imię " Elizabeth " " muszę wracać " . Nawet nie wiecie jak było mi w tym momencie ogromnie trudno . Tak bardzo . Ale pokusa ,aby pocałować go w policzek była zbyt silna . Zrobiłam to . Założyłam szalik i mój cukierkowy płaszcz , który świetnie komponował się z brązowymi rurkami i wyszłam . Do centrum nie miałam daleko , ale chciałam być wcześniej .
Gdy weszłam do szpitala , poczułam ten zapach . Ten odór , którego tak nienawidzę od 4 roku życia . Aby wyjaśnić , opowiem Wam pewną historię .
Gdy miałam 4 lata , postanowiliśmy z rodzicami , razem , wesoło pojechać nad morze . Zawsze uwielbiałam pluskać radośnie w wodzie albo uciekać od fal od małego . Podczas drogi powrotnej , samochód jakiejś kobiety nie wyhamował na skrzyżowaniu i zderzył się z naszym autem . Natychmiast straciłam przytomność , gdy zobaczyłam tysiące małych szkiełek z szyb , pędzących przede mnie . Nie wiem , dlaczego tak wszystko dobrze pamiętam , ale zawsze gdy wchodzę tu , przypomina mi się tamten moment , jak moja rodzina walczyła o życie . Mój tata , do dzisiaj ma bliznę na żebrach od wgnieconych drzwi . Mama obeszła się bez większych zabiegów . Najgorzej było ze mną i tatą , bo to w naszą część auto uderzyło bezpośrednio . Do dzisiejszego dnia , mam problem z łokciem , który utknął w moim foteliku i strażacy mnie z niego wyciągali . Mam też małą bliznę , na głowie , pod włosami po zszyciu . Wszystko do mnie tak natychmiastowo wraca . . .
Podchodząc do recepcji , zauważyłam przedziwną kobietę . Siedziała na krześle i się bujała i trzęsła . Widząc jej symetryczne , małe , świecące łzy , dopiero zrozumiałam , że może przechodzić traumę . Może ktoś jej jest w ciężkim stanie , albo przechodzi teraz operację od której zależą jej dalsze losy ? Nie mi to wiedzieć , ja mogę tylko ... gdybać .
Idąc korytarzem , obserwując te "klatki" światła , podążające za mną , czułam się jak w najstraszniejszym horrorze . Gdy znalazłam ten numer gabinetu "69" , odrazu uśmiechnęłam się i sądziłam , że z taką liczbą nie może być źle . Zapukałam , lekarz mnie zaprosił . To , co usłyszałam 10 minut później , zmieniło całą moją opinię na świat . Wszystko . Dosłownie . Lekarz stwierdził u mnie bardzo rzadką , lecz uleczalną chorobę około sercową . Mój szpik kostny , przy klatce piersiowej i okolicach zaczął w szybkim stopniu zanikać . Potrzebowałam dawcy i to szybko , bo choroba była coraz szersza . Odrazu zadzwoniłam do mamy , aby przywiozła mi najważniejsze rzeczy do szpitala , bo zapowiadało się , że zostanę tutaj trochę ,ale poprosiłam , aby o niczym nie wspominała dla Harrego . On ma na razie dość problemów , a ja jeszcze nie wiem ,co będzie dalej . Nie potrzebnie będę go tylko stresować .Leżałam w łóżku , a chwilę po wyjściu lekarza , który uzupełniał moją metryczkę , weszła zatroskana mama . Widać , że strasznie ją to ruszyło .
- Mam nadzieję , że nie mówiłaś nic dla Harrego ? - zapytałam .
- Nic nie mówiłam . Ale dalej sądzę , że powinien o wszystkim wiedzieć .
Matka stanęła przy łóżku jak kołek i natychmiast zabrała metryczkę .
-Mamo , o co chodzi ?
- Nieee. O nic . - powiedziała , zakłopotana . Widziałam , jak się poci . Coś jest nie tak .
Wstałam z łóżka i zabrałam dla matki to , co ją tak bardzo przestraszyło . Gdy na to spojrzałam , omal co nie zemdlałam . W rubryczce Matka : Maura Horan . W rubryczce Ojciec : Edward Joseph . Dlaczego tam była wypisana matka Nialla i mój ojciec ? Co tu się dzieje ?
- Mamo ! Co tu się dzieje ? - zapytałam . - Co tu się dzieje do cholery ? - wybuchłam .
- Dawno chcieliśmy Ci to z ojcem powiedzieć . - a te słowa mnie złamały
- Co chciałaś mi powiedzieć ? Że nie jesteś moją matką ? Że mnie oszukujesz przez całe życie i nie masz odwagi się do tego przyznać ? WYJDŹ . WYJDŹ MI STĄD . - krzyknęłam na całą salę .
- Emily . . . ja Cię pokochałam , byłaś moją córką , za taką Cię uważałam , reszta się nie liczy .
- Wyjdź .
Miałam łzy w oczach , wielkości grochu . Nie wiedziałam co robić i kopnęłam z całej siły w łóżko . Po chwili złapałam za telefon i chciałam po prostu wszystko powiedzieć dla Horana , ale nie mogłam . On by juz tego w ogóle nie przeżył . Napisałam jedynie :
~I need Horan hug :< Come on to me . I'm in hospital . :c
Niespełna 10 minut później Horan wbiegł do sali i przytulił mnie od razu , jak mnie tylko zabaczył . Potrzebowałam jego ciepła . Ciepła brata . Przytulił, siadając blisko mnie , trzymając delikatnie głowę .
- Em . Widzę , że nie chodzi tutaj o szpital . Co się dzieje .
Chciałam mu wszystko powiedzieć , ale bałam się jego reakcji , nie wiedząc co odpowiedzieć powiedziałam tylko :
- Po prostu się stęskniłam , za takim czubkiem jak ty .
- Wiem , że nie o to chodzi - powiedział , chodząc po sali . - Haha , jakie fajne karteczki ! Mogę się podpisać ? - zaśmiał się Horan , pokazując palcem na metryczki .
- Niall ! Nie .
Ale było za późno . Przeczytał to. Jego oczy stały się nagle szkliste i nie do opisania . Niall usiadł na łóżko , a ja go przytuliłam i wyszeptałam " jakoś to przejdziemy " . Razem braciszku .
______________________________________________________________________
W fajnym miejscu , przestałam pisać co ? :D
Kolejny rozdział po 7 komentarzach :*
ale się porobiło!
OdpowiedzUsuńo kurcze...
eee tam, dobrze jest, pisz szybko następny!
zakochana w twoim piśmie <3
story-the-wanted.blogspot.com
no troszeczkę się porobiło . ; D
UsuńNie pisze chyba tak wspaniale ; )
Jestem początkująca i piszę gorzej od 10-latków :D ale dziękuję ♥ napewno wpadnę :*
POROBIŁO SIĘ..... CZEKAM NA NN :)
OdpowiedzUsuńŚWIETNIE PISZESZ :)
ZAPRASZAM DO MNIE http://opwiadania1d.blogspot.com/
Dziękuję ♥ nn , będzie pewnie dzisiaj albo jutro ; > jak wszystko pójdzie po planach :)
OdpowiedzUsuńSuper..trochę zamieszania ale to lubię najbardziej :)
OdpowiedzUsuńDziekuję ! ♥ tak miało być :D
Usuń