sobota, 10 listopada 2012

Like.

To było kilka najpiękniejszych dni w moim życiu . Nie wierzyłam w to co się działo . W ten czas spędzony z 1D , ani w to , że całowałam się z najcudowniejszym chłopakiem na ziemi . Ale wszystko dobre , co się kończy . Jutro mam lot do Gdańska . Cała nasza sielanka z Harrym się kończy . Ciężko mi będzie o tych chwilach zapomnieć . Chyba nawet nie chcę o tym zapomnieć . Myśląc , że wracam do domu , patrzę na mojego brata , któremu się wszystko układa . Na mojego byłego , który już zapewne układa sobie związek z nową . Wszystko będzie boleć i kojarzyć mi się z chwilami z chłopakami . Ale to nic , powinnam się cieszyć , że ich w ogóle poznałam i spędziłam z nimi te chwile .
- Em , ubieraj się Zayn zaraz po nas przyjedzie , mówią , że mają dla nas jakąś niespodziankę . - powiedziała Eli .
- Ciekawe co ci wariaci znów wymyślili - pomyślałam i z uśmiechem wstałam z łóżka . Szybka poranna toaleta , szybki make up i szybkie wyjście . Gdy wyszłyśmy z hotelu , w aucie siedział już Zayn i czekał . Patrzył na skwer , gdzie bawiły się dzieci . Biegały , oblewały się wodą i pluskały w fontannie . A on siedział , zamyślony oparty o rękę w aucie . Do Auta podbiegła Eli i stuknęła w szybę . Gdy Zayn ją zobaczył uśmiechnął się tak , że pokazał wszystkie swoje bialutkie zęby . Weszła do auta na miejsce obok Zayna i ... go pocałowała . Nie wierzę  .
  - Ej , przepraszam , czy ja o czymś nie wiem ? - zapytałam z uśmiechem .
  - Nic jej nie mówiłaś ? Sądziłem , że wszystko jej mówisz - pocałował ją w czoło .
  - Oj , tam . Zapomniałam . - zachichotała .
  - Ja Ci dam zapomniała ! - szturchnęłam ją i odjechaliśmy.
Jechaliśmy dość długo , ponad godzinę czasu , a do domu Directionaków jest niecałe 20 min .
  - To może powiesz mi , o co tu chodzi ? - zapytałam .
  - Mogę Ci powiedzieć , że to tylko pomysł Harrego ...
  - a więc to jego . - przerwałam .
  - ale więcej Ci powiedzieć nie mogę , bo mnie zabije .- uśmiechnął się i przyśpieszył - ale spokojnie , za 10 minut będziemy na miejscu .
Wjechaliśmy w jakąś polną drogę . Po drodze zobaczyłam wiele pięknych krajobrazów . Jesień dała się we znaki . Kolorowe barwy na liściach . Wszystkie zaczynając od czerwonego , kończąc na żółtych . Nagle staneliśmy na pustym polu . Zastanawiałam się , o co chodzi .
  - No dziewczynki , wychodzimy . - uśmiechnął się i zamrugał swoimi świecącymi oczami .
  - Ale , jak ? Dokąd ? i gdzie ? - zapytałam .
   - Zaraz  wszystkiego się dowiesz - powiedział .
Prowadził nas za tajemniczą górkę . Gdy doszłam , nie mogłam wyjść w szoku . Na środku pola stały dwa stoliki , dość wystarczająco od siebie oddalone. Zza parawanu wyszedł Harry , z bukietem kwiatów . Chabrów . Skąd on wiedział , że je uwielbiam ? To wszystko było tak pięknie zrobione . Wręcz niemożliwie .

4 komentarze: