` pewna droga w pewnym miejscu się rozwidla . Wybieramy różne drogi , myśląc , że kiedyś się spotkamy . Widzisz , jak ktoś coraz bardziej się oddala . I nic . Jesteśmy dla siebie stworzeni . W końcu się spotkamy , ale jedyne co się zdarza , to że nadchodzi 'zima' między ludźmi po dłuższej rozłące .
Cieszyłam się, chodź nie tylko ja . Słyszałam jak bije moje serce , czułam się dobrze . Czułam się odwrotnie , niż tam ... pomiędzy . Czułam jak wszystko do mnie wraca , każda przyjaźń , każda widokówka z przeszłości . Dopiero poczułam , że żyję .
- Jakie płaczki . - zaśmiałam się , spoglądając na Hazzę i Nialla , którzy próbowali doprowadzić się do normalnego stanu .
- Ja tu ledwo co umieram ze smutku , a ty mnie nie pocieszasz. Z resztą , widać , że wróciłaś .- odparł blondyn , łapiąc mnie za rękę .
- Nic do mnie nie mów , mów do ręki - śmiał się loczek . - Jak mogłaś pozwolić , abym tak tu przeżywał i mało na zawał nie zszedł ? - odparł , dalej nie dowierzając , co się dzieje .
- Przepraszam . - powiedziałam , wysyłając mu buziaka .
- Dooobra , to ja widzę , że wy już jesteście , tak jak zawsze ' kocham cie ' buzi , buzi i tak dalej ' , a więc wam nie przerywam idę jeść , bo przez łzy zgłodniałem . - zaśmiał się , zabierając tyłek z krzesła , kierując się w stronę stołówki .
- Kocham Cię . - odparł loczek , patrząc na mnie swoimi pięknymi zielonymi tęczówkami .
- Dlaczego ? - zapytałam , uśmiechając się szyderczo .
- Bo inaczej nie umiem .
- No , ale czemu ?
- Bo tak . - zaśmiał się , świecąc swoim przecudownym uśmiechem .
- Jak tak ?
- Tak . - odparł , nadal czarując mnie swoimi oczami .
- Wyjaśnij mi to . Jak wielka gwiazda , która może mieć każdego , chce akurat mnie ? - zapytałam.
- Jak dla mnie , jesteś jak powietrze .
- Ale powietrze jest niewidoczne przecież . - zaśmiałam się .
- Ale zawsze przy Tobie .
- Nieodczuwalne . - powiedziałam , obserwując ruchy jego loków .
- Ale Cię otula . - powiedział .
- Nadal nie rozumiem - odparłam krótko
- A umiesz żyć bez powietrza ? - zapytał , kręcąc oczami .
- Nie .
- No właśnie. Ja tak samo nie umiem , żyć bez Ciebie . Ty jesteś moim powietrzem , tak naprawdę , jesteś wszystkim dla mnie . - powiedział , dotykając moich ust swoimi . Otulał mnie nimi , do czasu , aż nie przyszła reszta zespołu .
- Hej ! - krzyknęli grupą .
- Hej . - odparłam , próbując wstać . - Harry . Co się dzieje ? Dlaczego nie czuje nóg ? Harry , co się dzieje ? - zaczęłam dramatyzować i unosić się .
- Dostałaś paraliżu podczas śpiączki . Powoli spada , ponieważ ruszasz już głową i rękoma , kiedy zaczniesz nogami ... nie wiem . - powiedział , ciężko przełykając ślinę .
- Jak to !? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś ? - krzyknęłam , czując , jak po mojej twarzy spływają powoli łzy .
- Będzie dobrze . - powiedział Zayn .
- Zamknij się . - krzyknęłam , lecz po chwili go przeprosiłam .
- Nie było kiedy , ale nie chciałem też Cię załamywać . Po prostu . - odparł , biorąc delikatnie mogą rękę , w swoje dłonie .
Poczułam wtedy złość , ogromną złość do Hazzy , ale nie mogłam go skrzyczeć ,bo cały czas tu ze mną był . Cały czas był przy mnie . Nie dał mi odejść . Kocham go, jak nikogo innego . matki nie ma przy łóżku , gdy jej zabrakło .
- Są szanse , że paraliż opadnie ? - zapytałam , zachrypłym głosem
- Są . I to ogromne . - odparł , podpierając mnie na duchu .
- A gdzie moja matka , wiesz , ta . no ?
- Nie podejmujmy takich tematów , nie możesz się denerwować , a ja o niej wspominać nawet nie chcę . - powiedział, przecierając kciukiem po brodzie , co było dla niego charakterystyczne . Widziałam , że było coś nie tak , ale nie chciałam tego tematu podejmować przy chłopakach .
- A więc chłopcy , co się działo , jak mnie nie było ? - zaśmiałam się .
- Eh , no nic . - powiedział Louis . - Fajnie że już jesteś . - odparł .
- Ja też się cieszę .- uśmiechnęłam się do niego .
- Masz pozdrowienia od Guru , narazie nie mogła przyjść , chodź , jak się dowiedziała , płakała całą noc . Miała tu być od rana , ale jej nie puściłem , rozumiesz sama . - opowiedział Zayn .
- Dziękuję Zayn , że się nią tak opiekujesz. Nigdy nie sądziłam , że jesteś taki , za co Cię od razu przepraszam .
- Nie ma za co .
Chłopcy posiedzieli , ale musieli iść tłumaczyć się dla menagera , dlaczego nie będzie koncertów po Europie . Dzięki Bogu , był wyrozumiały i nie stawiał większych oporów , a ja siedziałam z moim kochanym loczkiem i rozmawiałam .
- I co mi jeszcze powiesz ? - zaśmiał się , opierając się o łóżko .
- Kocham Cię . - odparłam , całując go w usta. - Ale wiesz , nie marzy mi się miłość jak z Titanica .Nie musisz stać ze mną na burcie i próbować mi wmówić , że lecę .Nie musisz umierać dla mnie - tylko bądź . - odparłam , obserwując jego reakcję .
- Ty jesteś chora na głowę . - zaśmiał się , zaczynając obdarywując mnie milionami małych pocałunków w szyję i usta . - Ej , Jeseph , masz jakiś problem ? - zapytał .
- Tak ! Ty jesteś moim problemem . - zaśmiałam się .
- A wiesz , że słyszałem , że z problemami najlepiej się przespać ? - zaśmiał się , robiąc prześmieszną minę .
- Jezu . A idź ty głupku ! - odparłam . - Nie mów do mnie tak . - powiedziałam , robiąc smutną mine .
- A , czyli jak ?
- Joseph .
- A , zapomniałem , ale dziękuję , że mi przypomniałaś . Bo pomyliłem się w jednym , Joseph do chwili , a po , jeśli usłyszę tak , będzie pani Styles . - odparł , a ja gdy to usłyszałam omniemałam z radości .
- Co ? Czy ty mi się... - nie dał dokończyć mi zdanie , gdy wyjął z kieszeni bursztynowe pudełeczko i klęknął przed łóżkiem .
Serce biło mi jak oszalałe , a ja sie popłakałam z radości . Jak ? Co ? Najpiękniejszy dzień w życiu. Boże , powiedz , że to nie sen . Zawsze tego pragnęłam . Boże , Boże , Boże . Co się dzieje ?
- A więc , Emily Joseph , zostaniesz moją panią Styles ? - zapytał , uśmiechając się jak nigdy .
- A jak myślisz ?
- Wiedziałem , że nie mam szans . - zasmucił się .
- Tak głupku ! Tak , tak , tak ! - krzyknęłam , a wtedy , nastał cud . Wstałam i przytuliłam się do mojego przyszłego męża . On , obdarował mnie tysiącami pocałunków w usta . Jezu , zrób , aby ta chwila trwała wiecznie .
_____________________________________________________________
Kończyć bloga , czy kontynuować ,bo mam jeszcze pewną koncepcję ; )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . ♥
kocham Was dziubole ♥
aww cudowne :)
OdpowiedzUsuńaww , dziękuję ; D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńdziękuję ; D
UsuńDEAD *.*
OdpowiedzUsuńBoooskie kobieto..omoomom ^^
dziękuję ♥
UsuńPrzepraszam za spam. Cześć. Chciałabym Cię serdecznie zaprosić na nowo założonego bloga, na którym pojawił się już pierwszy rozdział! --> http://love-treachery-disease.blogspot.com mam nadzieję, że przeczytasz, dodasz komentarz, w którym umieścisz swoją opinię a jak Ci się spodoba to zaobserwujesz! -Maya ♥
OdpowiedzUsuńnie no spoko . ; D wejde ; D
Usuńbuuu za krótki no!
OdpowiedzUsuńja tu sie rozpędzam, a tu koniec, nie ładnie ;p
weny!
; D
UsuńASDFGHJKASDFGHJASDFGHJK *--------*
OdpowiedzUsuńSĄ RAZEM ! AAAAAAAAAAAA. ALE SIĘ CIESZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ :D JEZUNIU PRZEPIĘKNY ROZDZIAŁ <3 DAWAJ SZYBKO NASTĘPNY :D MAM NADZIEJĘ ŻE GURU ZOSTANIE ŚWIADKIEM :D :> KOCHAM CIĘ SŁONECZKO ! <3 UWIELBIAM CZYTAĆ TO PIĘKNE OPOWIADANIE ! <3
aaaaaaaa sdkefnsweifuignwaeiovnwdeingwiofgrgnbfeogbf , ciągnij się ♥ a z Guru nigdy nie wiadomo ♥ A skąd wiesz , czy ślub wypali ? :D nigdy nic nie wiadooomo ♥ huehuehue
UsuńSPAM
OdpowiedzUsuńHejka zapraszam do mnie na http://magical-moments-in-london.blogspot.com/ dopiero zaczynam i dlatego ten Spam. Blog opowiada o 18-letniej dziewczynie, która kocha grać w piłkę ręczną. Jednak pewnego dnia w jej życie wkroczy cały zespół One Direction. Jak odmieni się jej życie? Czy przez jeden błąd porzuci to co kocha? Serdecznie zapraszam do mnie. Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku. Eve;**
dziękuję , zaraz wpadnę ; D
Usuńuroczy rozdział.. :)
OdpowiedzUsuńtaki, że uśmiech sam się pojawia na twarzy i odzyskuję wiarę w piękno ludzkich serc . <3
śliczne. :)
dzięuję :D
UsuńCudowny. ;)
OdpowiedzUsuńhttp://ximfine.blogspot.com/
dziękuję :*
Usuń